NADCHODZI ZAĆMIENIE

Zastanawiało mnie dlaczego wczoraj czułam taką beznadzieję, smutek i ogarnęło mnie poczucie całkowitej izolacji, zamknięcia, odcięcia od świata. Bardzo nietypowe dla mnie wrażenie. Symbolicznie przyszedł też sen o podróży pociągiem z niezliczoną ilością dzieci, niestety nie wszystkie mogły udać się w podróż było ich tak dużo. Gaworzyły o Wodniku, ot tak. Kiedy patrzyłam na te 6-ścio latki z takim znawstwem mówiące o astrologi, tylko się uśmiechałam pod nosem. Dotarliśmy na miejsce, okazało się że nie ma mojej walizki. Są dokumenty ale rzeczy zniknęły. Ktoś zabrał. Szukałam jak szalona ale prawdopodobnie odleciały z kimś samolotem. Nawet nie mogłam reklamować, bo w PKP kwitów bagażowych nie dają. Stanęłam smutna że straciłam to wszystko ale przyszła też myśl że właściwie to może jest już mi to niepotrzebne.
I konkluzja. Wczoraj była trzecia kwadra Księżyca. Ingrid. Królowa Mieczy. Północna Siła, Nieustępliwy Wiatr.
Symboliczne stracenie przez Księżyc bagażu cyklu w którym obecnie jest. Przygotowanie do nowego. Będzie zaćmienie i to w transformującym i niszczącym znaku Skorpiona. Skoro tracę bagaż należy przygotować się do mocnego reset. Tylko trzeba się pogodzić z utratą kilku plików 🙂
Życzę wszystkim powodzenia, łatwo nie będzie lecz czasami należy odpuścić sobie zbędności.

 
 
Reklamy

CZY PISANKI TO WYŁĄCZNIE WIELKANOCNA TRADYCJA ?

Trochę spóźniony to wpis, zważywszy że święto  które chcę opisać dotyczy czasu równonocy wiosennej – ALBAN EILER czyli ŚWIATŁO ZIEMI

Jednak nie do końca to wpis nie na czasie,  ponieważ malujemy pisanki.  Wielkanoc  od dawna właśnie z nimi się kojarzy. Lecz czy powszechnie wiadomo że tak na prawdę tradycja zdobienia jajek nie pochodzi z chrześcijańskiego rytuału ?.

Święto wiosny, nadejście panowania cieplejszych dni, to klimat tego święta. Radość zmartwychwstania nowego życia. Trudno jest mi tę chwilę kojarzyć z religią. Ponieważ jej źródło jest naturalne. Rodzi się w Nas a nie w doktrynie.

Zresztą czas określający świętowanie tego momentu to pierwsza niedziela po pełni księżyca, ze słońcem w znaku Barana. Możliwe, że właśnie z tej pozycji Słońca wzięło się rytualne ofiarowanie baranka, w imię przyszłych dobrych plonów. Dla urodzaju obficie spływającego na Nas w nadchodzącym właśnie roku nowej wegetacji.

W tradycji celtyckiej, ten czas, moment w budzeniu się natury, nazywano Alban Eiler. Było to jedno z ośmiu świąt przez nich obchodzonych, a właściwie sabatów. Magiczny moment odsłaniania kurtyny, za którą istnieją inne eteryczne światy. Jakby dotykanie między czasu. Wejście w jedną z ośmiu bram sezonów, podczas których możemy swobodniej  dostać się do naszych eterycznych pokładów.  Był to moment kiedy można było znaleźć most pomiędzy wymiarami i dzięki magii wysłać życzenia spływające później na nasz los.

Jutro, czyli 6.04.2012 o godzinie 21:19  przeżyjemy kolejną pełnię przed zmartwychwstaniem. Nasze przygotowania do świąt zostaną zakończone..

Z celtyckich tekstów mamy taki oto opis tego święta.

Kiedy długość dnia i nocy są takie same, wiosna oficjalnie rozpoczyna swoja wędrówkę. Gniazda ptaków i jajka symbolizują nasienie zamieszkałe w Bogini Naturze. Rośnie ono i zwiastuje nadejście odrodzenia. Jaja ptaków są kolorowane i zjadane z okazji pojawienia się dziecięcia  z Łona Bogini w tym okresie.

W tym momencie, w momencie narodzin Syna Bogini, Ona przechodzi z powrotem w stan dziewictwa. W oblicze Boand lub Sophii. Wraz z Ojcem Dagdą, świętuje narodziny ich dziecka. Wraz z Nimi do stołu zasiadają wróżki i duchy przyrody. Dlatego tradycją tego czasu jest pozostawianie jedzenia na zewnątrz dla zamieszkałych domostwa i ich okolice duchów.

To chwila kiedy siły dnia, światłość, pokonuje siły ciemności, noc. Choć w danym momencie ich moce się równoważą .  Jakby się siłowały.

Formą świętowania tego dnia, było zrobienie pierwszej orki. Oznaczało to bowiem zmartwychwstanie ziemi po długim zimowym śnie, zimowej nocy. Inaugurując w ten sposób nowy sezon płodności. Przekraczanie czoła gleby , jako symbolu własnego związku z ziemia , było jednym ze sposobów świętowania.

Domy, latarnie, paleniska i oczywiście dzieci otrzymywały coroczne błogosławieństwo ziemi w tym dniu.

Gospodarskie zwierzęta wyprowadzano na pokrywające się właśnie zielenią wzgórza, by mogły swobodnie pić wodę z górskich strumieni. Miało to na celu ich oczyszczenie, symboliczne wzmocnienie, przed czasem wzmożonej letniej pracy na roli.

Gałązki jarzębiny złożone w krzyż równoramienny ,umieszczone nad drzwiami, w całej pogańskiej Europie ,symbolizowały ochronę Bożą z tego świata. To były magiczne ołtarze.

Jeszcze dawno przed nastaniem kultury Celtów, święto to było obchodzone przez ludy megalityczne Wielkiej Brytani.

Starożytni Gresy, Rzymianie a nawet Majowie czcili tem czas w rocznym biegu słońca.

Persowie nazywali go NAW RAZ- Nowy Rok.

Wiosna oficjalnie się w tym dniu rozpoczyna . Ziemia wydaje blask z rosnącego ponownie w sobie życia.

A przynoszące prezenty króliczki, tak na prawdę pierwotnie były paziami wiosny. Zwiastowały jej przybycie.

BÓSTWA: Boand- Dagda – Lugh

KOLORY: wszystkie pastele

RYTUAŁY : Malowanie/Zbieranie jaj ptasich, obserwacja ornitologiczna

SYMBOLE : Królik, pisklę, jajko, pisanka.

SAKRALMNA ŻYWNOSĆ NA TEN DZIEŃ: lekka, ryba, cukierki, cukier klonowy jajka , słodkie ciasto i pieczywa.

ZIOŁA: Pięciornik ,Dereń, Lawenda, Wiciokrzew, Irys, Jaśmin, Róża.  

Tak dla wspólnej informacji jak ktoś Wam powie że królik to pogański symbol, spytajcie wówczas czym w takim razie jest …… pisanka .

W 8-domowym klimacie

 

„Coraz to z Ciebie jako z drzazgi smolnej
Wokoło lecą szmaty zapalone
Gorejąc nie wiesz czy stawasz się wolny
Czy to, co Twoje ma być zatracone
Czy popiół tylko zostanie i zamęt
Co idzie w przepaść z burzą
Czy zostanie
Na dnie popiołu gwiaździsty dyjament
Wiekuistego zwycięstwa zaranie? „

To chyba najtrafniejsze słowa ubrane w poetyckiej formie, opisujące charakterystykę tego domu. Crystian Kamil Norwid rozumiał tę energetykę wręcz w metafizyczny sposób.

Dom śmierci i transformacji. Ciągłego doświadczania rozpadu, unicestwiania i ponownych narodzin.

Pięknie i silnie brzmi to  w słowach poety, artystycznych uniesieniach i twórczej ekspresji. Dotykając sztuki przesiąkniętej tym doświadczeniem sami spotykamy na swej drodze, choć przez moment tę moc przemiany i ostateczności. Wręcz możemy uzmysłowić sobie tkwiącą w tej przestrzeni świętą destrukcje z nadzieją ponownych odrodzeń.

Jednak co tak naprawdę oznacza to dla Nas, czego spodziewać się można po drodze przez ten dom.

Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że to co przynosi łatwym do zaakceptowania nie jest. Szczególnie dla naszego własnego, indywidualnego poczucia tożsamości. Wieczny dylemat, czy wybrać swoją ziemską powłokę, czy głębszy aspekt współistnienia z Jednią. Niestety lub stety,  zawsze to pierwsze musi umrzeć, przynajmniej jego skostniała formuła. Oczywiście aspekt śmierci i ciągłych ponownych narodzin towarzyszy nam niezmiennie od dnia pojawienia się w tym świecie. Codziennie przecież komórki naszego ciała umierają a na ich miejsce rodzą się nowe. Możemy więc powiedzieć że w każdej chwili naszego życia jednocześnie umieramy i rodzimy się ponownie.

Istota doświadczania aspektu śmierci, zrozumienia go, to właśnie ósmy dom. Należy tu dobrze rozgraniczyć działanie Plutona w horoskopie, skorpiona jako jego pochodną  a domowość. Domowość to doświadczenie, nie narzędzie dane nam na początku. Tego musimy się akurat nauczyć. To lekcje które  dane jest nam pojąc i przyswoić.

To jak przekraczanie Odchłani, nie możemy zabrać ze sobą niczego, co nie jest istotą nas samych. To najważniejsza lekcja z tego doświadczania.

Bez zrozumienia tego zdania, każde ósmodomowe zdarzenie przynosić będzie chęć składania się na nowo, zszywania starej zniszczonej przed chwilą zbędnej już powłoki. Poranienia, niedającego się już wyleczyć. To niesie w konsekwencji lęki, obawy, wycofanie, podejżliwość a nawet zachowania paranoidalne. Powoli możemy stać się , nie żywym człowiekiem a zombi.

Również bez pochłonięcia przez tę mroczną przestrzeń i konieczności przejścia przez nią nie zrozumiemy światłości jowialności i bezinteresowności jaką niesie Strzelec i jego władca Jowisz. Ten wielki benefik tylko wówczas staje się zrozumiały i na prawdę doceniony i prawidłowo wykorzystany przez nas dzięki poprzednim doświadczeniom. Zimnych i ciemnych przestrzeni rządzonych przez Plutona, pana Hadesu.

Te obszary horoskopu niosą również dziwne i trudne do zaakceptowania przeświadczenie drążenia kropli. Kropli która powoli zaczyna nas przenikać i zniewalać. Nie pozwala to spokojnie patrzeć w przyszłość, tworzy ciągłe poddenerwowanie, niepewność,  Zwiastuje nadchodzącą zawsze traumę, przeczucie unicestwiania, budzi chęć  autodestrukcji.

Poddać się temu i zniknąć, czy uciekać, lub co gorsza okopać się na dobrze upatrzonych pozycjach. Kiedy zrobimy to drugie, ciągle rosnący nacisk, parcie ósmodomowego środowiska sprawi że rozpadniemy się na kawałki, często niestety już nie do poskładania.

Najistotniejszym aspektem który trzeba zrozumieć żyjąć wśród tych energii, to to że jedyne co nas ratuje to samookreślenie. Kim jesteśmy, nie w kategoriach Jana Kowalskiego, jakiegoś chirurga czy pisarza, bo to rozpadnie się mimo usilnych starań, lecz istoty która przyszła doświadczać ten świat tu i teraz.

Ósmy dom w rzeczy samej, to tak naprawdę konfrontacja z naszym wcześniejszym określeniem wartości własnych. Czy Byk i drugi dom zostały przez nas dobrze zrozumiane. Przekraczając granice tego opozycyjnego domu dowiadujemy się czy jest to wartość prawdziwa, czy w kontekście innych istot stanowiących wspólną jednię nie staliśmy się jak rak drążący jej  organizm od środka.

Popularnie mówi się również że jest to dom spadków, raczej tego co po śmierci niepotrzebnego przyjdzie nam zostawić.  Zabrać z niego możemy tylko pamięć o naszej reakcji na doświadczenie, chart ducha i poczucie własnej Woli.

Sabat IMBOLC spełniający marzenia

Imbolc – sabat spełniający marzenia.

Kiedyś samo pojęcie sabatu kojarzyło mi się wyłącznie z fruwającymi nad jakąś łysą górą czarownicami na miotłach. Samo słowo Sabat oznacza zlot, ale może nie koniecznie akurat na takim środku lokomocji. Wyobrażałam sobie wielkie ogniska i zabawy wręcz orgiastyczne w czasie takich spotkań niecodziennych ludzi. Pełnia księżyca i rytuały. Owionięte tajemnicą i grozą zostały potępione przez większość społeczności, dla innych ciągle intrygowały i budziły żywe zainteresowanie.

Kiedy coś nas fascynuje i intryguje, poszukujemy. Dlatego w końcu natrafiłam na etymologie samego pojęcia i świętowania Sabatu. Fascynacja kulturą Celtów przyniosła wiele ciekawych informacji na ten temat.

Dzielili oni rok na osiem części. Wyróżniali dwie połowy roku- jasną i ciemną, ciepłą i zimną. Święto Samhaine ( 1 listopada) wyznaczało początek ciemnej połowy. W tej części roku niedozwolone było zawieranie małżeństw. Beltaine ( 1 maja ) stanowiło początek jasnej połowy i było drugim najważniejszym świętem po Samhaine. Pomiędzy nimi przypadały : Imbolc ( 1 luty ) oraz Lugnasad, ( 1 sierpień ) dzieląc w ten sposób rok na cztery okresy. Dla Celtów te cztery święta były związane z żywiołem ognia i każde było obchodzone przez trzy dni.

Pomiędzy świętami Ognia przypadały dwie równonoce i dwa przesilenia, dzieląc rok na osiem części. Alban Arthuan ( 21 grudnia ), Alban Eiler ( 21 marca ), Alban Heruin ( 21 czerwca ), Alban Elued ( 21 września).
Łatwo się domyśleć że Święta Ognia były świętami solarnymi, natomiast pozostałe cztery Celtowie uważali za lunarne. W ten sposób zachowywali równowagę w obchodzeniu świąt pomiędzy męską i żeńską energią.

Każdy z ośmiu świąt sprzyjał przeprowadzaniu wróżb. Wówczas na chwilę podnosiły się zasłony między światami. Oczywiście wróżyć można było przez cały rok, jednak chwile w czasie tych świat były nad wyraz wyjątkowe. Wówczas można było uzyskać najgłębszy wgląd.

Dziś jest 1 lutego, dlatego opisze ten konkretny sabat w artykule.

Pamiętam dokładnie rok temu, Światosław Florian Nowicki z okazji tego dnia życzył wszystkim wiedźmom i czarownicom wszystkiego najlepszego. Wdaliśmy się wówczas w dyskusję na temat przemiany tego święta w Święto Matki Boskiej Gromnicznej w katolickiej tradycji. Niestety nikt tak naprawdę nie był wstanie odpowiedzieć na jedno moje pytanie. Dlaczego jest ono kojarzone z wilkami. I na każdej gromnicy którą wierni zanoszą do kościoła tego dnia narysowana jest Matka Boska z wilkami właśnie.

Lecz może zacznę od początku historie Imblock.

Jest to Święto Ognia obchodzone na cześć Słońca ponownie nabierającego mocy. Cudnie że ostatnio daje nam tego wyraz, skwiercząc promieniami wśród mroźnych dni. Jakby symbolicznie mówiło nam że wiosna już się szykuje do powrotu. Zawita i obdarzy nas swą obfitością.

Imblock to właśnie półmetek zimy, jej najmocniejsze epitafium każdego roku. Dlatego dawno dawno temu świętując ten moment, chciano dodać sobie i naturze energii by Światło powróciło jak najszybciej.

Dla Celtów ten trzydniowy festiwal oznaczał przygotowanie Wielkiej Matki do porodu. Finału jej brzemiennego stanu na wiosnę.

W naszej kulturze czy raczej chrześcijańskiej tradycji, ten dzień, ten czas to święto Matki Boskiej Gromnicznej. Wędrujemy do świątyni by kapłan poświęcił nasze świece z wosku pszczelego, by chroniły domostwo przez cały rok.

W gnostycznym przesłaniu tego dnia, Chrystus mówi: „ Obudź się śpiący. Powstań z martwych. Poczuj odrodzenie. „ Piękne zwiastowanie samego zmartwychwstania.

Tego dnia matka nowo narodzonego dziecka mogła dostąpić oczyszczenia i przynależało jej prawo przedstawienia nowego członka społeczności. 40-sto dniowy „ Syn Boży” zawitał w świątyni. Odwieczny coroczny cykl zostaje uświęcony. Błogosławienie tego co zawitało na ten świat i uświęcenie tego co do niego przychodzi.

Z celtyckim języku Imbolc oznacza : w brzuchu( Matki ) lub „ mleko Matki” nie mówiąc o tym :” mleko wilczycy”. I w tym momencie nawiąże do wspomnianej wcześniej dyskusji o wilkach i Matce Boskiej Gromnicznej. Dzisiaj doczytałam w artykule Mii Krogulskiej że same wilki w tym święcie symbolizują przeszkody i zapalenie świecy ma je odstraszać. Oczywiście jak każdy drapieżnik, wilk od ognia ucieknie, lub przynajmniej przyczai się w bezpiecznej odległości. Jest w tym prosta logika, ale to ciągle nie odpowiada w pełni na moje pytanie. Dlaczego to święto jest kojarzone z wilkami. Szczególnie że słowo Imbolck w celtyckim rozumieniu również oznacza mleko wilka, a może wilczycy. Nasuwa mi się tu dość może radykalne i daleko idące stwierdzenie że nie tylko o przeszkody chodzi. Same blokady i trudności mogą nam się kojarzyć z zodiakalnym znakiem Raka i Koziorożca. Jeden mówi o obawach drugi o trudnych doświadczeniach. Ale każdy o korzeniach i tradycji. W wizjach jakoś zawsze wiedźmę czy bóstwo kobiece było w wilczym towarzystwie. To moim zdaniem przejaw, wizualizacja naszych korzeni. Dzikości tkwiącej w naturze kobiety. Dlaczego akurat wilki ? Odpowiedzi nie znam. Choć wilczyca alfa i zastanowienie się nad nią daje do myślenia. Może więc Imbolc, oraz święto Matki Boskiej Gromnicznej to tak naprawdę pierwotna potrzeba wyrazu siły tkwiącej w kobiecie ? Choć to święto solarne, lecz może chodzi o zejście w głębiny naszych korzeni ze światłem świecy i dodanie mu sił by mogło ponownie po zimowej nocy się wyrazić.

Mogłabym jeszcze opisać piekna Brigit jako boginię tego święta, lecz wydaje mi się że to tylko dodatek do opowieści.

Poniżej zamieszczam rytuał który opisała w artykule Mii Krogulska.

Sądzę że to dośc praktyczny odnośnik całego mojego wywodu.

 

Zapal świece i czaruj
Magia ognia, której najbardziej sprzyja sabat Imbolc, polega na paleniu świec w intencjach, które są dla ciebie ważne. Ogień jest żywiołem, który przynosi oczyszczenie, wypala negatywne emocje, daje siłę do nowych zadań. Dlatego w wigilię Imbolc (jeśli nie zdążysz, możesz to zrobić także 2 lutego) warto wykonać rytuał Siedem Życzeń. Czaruj tylko wtedy, gdy nikt nie będzie ci przeszkadzał.

Potrzebujesz
:
* Pięć mniejszych świec i dwie większe. Małe świece oznaczać będą światło pięciu planet, a dwie duże staną się symbolami Słońca i Księżyca.
* Pięć karteczek, na których napiszesz swoje marzenia.

Jak przygotować się do rytuału?
Pięć świec ustaw w kształcie pentagramu, czyli pięcioramiennej gwiazdy. Dwie duże świece ustaw w środku. Na razie ich nie zapalaj. Usiądź wygodnie i zastanów się, czego potrzebujesz do szczęścia. Przygotuj pięć karteczek (i długopis!), na których podczas rytuału będziesz zapisywać marzenia i które położysz obok świec.

Świece ustawiamy tak jak na obrazku (powyżej) ­
* Jako pierwszą zapal świecę Słońca i ustaw ją w środku pentagramu. Wypowiedź zaklęcie: „Niech światło Słońca wróci w nasze życie i doda nam sił. Proszę cię Słońce o siłę, nadzieję, zdrowie i miłość dla mnie i moich bliskich. Niech dobro zwycięża, a twoje światło prowadzi mnie każdego dnia”.
* Zapal świecę Słońca, a od niej świecę Księżyca i wypowiedz zaklęcie: „Proszę cię, Księżycu, abyś niósł dobrą energię i dodawał mi odwagi. Niech twoje światło prowadzi mnie przez noc”. Pozostałe świece zapal od świecy Księżyca. Po zapaleniu świecy na karteczce wypisz marzenia, a tę połóż pod świecą lub obok niej. W czasie pisania zaklęć świecę Księżyca odstaw w środek kręgu. Jeżeli zgaśnie, to zapal ją ponownie od świecy Słońca.
* Od świecy Księżyca zapal świecę Wenus i powiedz: „Proszę cię, Wenus, o szczęście w miłości, obym kochał i był kochany”. Na karteczce zapisz swoje życzenia dotyczące miłości i relacji z ludźmi.
* Następnie zapal świecę Merkurego i powiedz: „Proszę cię, Merkury, o szczęście w podróży i same dobre wiadomości”. Na karteczce zapisz marzenia dotyczące wakacji, egzaminów i nauki.
* Potem zapal świecę Marsa i powiedz: „Proszę cię, Marsie, o wytrwałość i siłę, by wrogowie trzymali się ode mnie z daleka”. Na karteczce zapisz ambitne zadania, z jakimi w tym roku chciałbyś się zmierzyć.
* Przy kolejnej świecy, czyli Jowisza, powiedz zaklęcie: „Proszę cię, wspaniały Jowiszu, spełnij moje marzenia”. Na karteczce zapisz marzenia o pieniądzach, wygranej, wyzdrowieniu, egzotycznych podróżach. Jowisz to planeta szczęścia, więc proś o nie.
* Ostatnia świeca należy do Saturna, powiedz zaklęcie: „Proszę cię, Saturnie, bądź dla mnie łaskawy, pomóż mi omijać przeszkody”. Na karteczce zapisz, czego w życiu NIE CHCESZ i czego chciałbyś się pozbyć. Tę karteczkę spal albo podrzyj na drobne kawałki.

Niech świece płoną, a ty wizualizuj przez kilka, kilkanaście minut, jak światło wraca w twoje życie. Rytuał skończ, kiedy poczujesz, że nadszedł ten moment, świece nie muszą się dopalić do końca. Możesz zapalić je ponownie podczas następnych dni, aż całe się spalą, lub używać przez resztę roku.

Świece Wenus i Jowisza możesz stosować do innych rytuałów na miłość i pieniądze, świece Słońca i Marsa do rytuałów dodających siły i odwagi, a Merkurego do związanych z podróżami czy nauką. Świeca Saturna służy do wyganiania negatywnych energii i wypalania starych spraw. Karteczki z życzeniami schowaj po skończeniu rytuału i spal w przyszłym roku o tej samej porze. Zanim to zrobisz, sam się zdziwisz, ile życzeń się zrealizowało.

Na zakończenie powiem że jest to co roku dla mnie dziwny dzień. Pełen zwrotów, zastanowień i magii. Oby był dla każdego z Was.