Navajo

NAWAHOWIE.

74907-004-1CA5C880 

Największym rdzennym ludem Ameryki są Dine („Ludzie”), czyli Nawahowie, jak nazwali ich Hiszpanie. Stosunkowo późno przybyli oni na Dinehtah, rozległą ziemię ojczystą w rejonie Four Corners w południowo-zachodniej części dzisiejszych Stanów Zjednoczonych ( wyniki ostatnich badań świadczą, że mogło to nastąpić około roku 1000 n.e.) i przebywali tam aż do wygnania ich przez oddziały Kita Carsona w roku 1864. Zostali wówczas zmuszeni do dziesiątkującego ich Długiego Marszu do Fort Sumner na pograniczu Nowego Meksyku i Teksasu. Tam przez cztery lata wiedli żywot marnie traktowanych więźniów. Przed 1868 rokiem ci, którym udało się przeżyć, wrócili do wielce tymczasem pomniejszonego rezerwatu na Dinehtah.

Nawahowie nie przypominali i nie przypominają swych indiańskich sąsiadów. W odróżnieniu od zamieszkujących klifowe wybrzeże Indian Anasazi („ Dawnych [ Ludzi ] „) i ich potomków, HOPI i PUEBLO, Nawahowie tradycyjnie byli pasterzami żyjącymi w małych, rodzinnych hoganach, niewielkich kopulastych budowlach będących mikrokosmosami w harmonijnym żywocie, na drodze „pięknej tęczy „ , o której sami często mówią.

AdeeDodgeTheTwinWarHorses19x14

Mitologia Dine zawiera elementy zapożyczone od sąsiadów, których kultury powstawały na południowym zachodzie dzisiejszych Stanów Zjednoczonych zanim przed wiekami przybyli tam Nawahowie. Jest to złożona mitologia połączona z rytuałami. Niewątpliwie istnieje wiele jej wariantów, ponieważ Nawahowie- inaczej niż Hopi i inne szczepy Indian Pueblo- nie mieli zwyczaju żyć w wielkich, zwartych grupach wiosek, które bardziej przyczyniają się do ortodoksji w micie i rytuale. Sam mit o stworzeniu istnieje w kilku wersjach śpiewanych przez różnych świętych pisarzy i szamanów, ale ciągle jeszcze widoczna jest niezależna od szczegółów podstawowa zasada mitologii Dine. Starzy nauczyciele-szamani ustnie przekazują mity młodszym, przy czym traktuje się je z szacunkiem należnym świętym tekstom, jak w każdej kulturze. Mity Dine przedstawiają „historię” plemienia i są wskazaniem właściwej drogi.

navajo-dreams-shellby-young

Wydaje się zrozumiałe, że historia stworzenia, centralna opowieść w mitologii Nawahów, towarzyszy licznym rytuałom, szczególnie rytuałom leczniczym i obrządkom inicjacyjnym. By usłyszeć cały mit o stworzeniu Dine, trzeba by uczestniczyć w Błogosławionej Drodze, najświętszej, dziewięciodniowej ceremonii Nawahów. Podczas Błogosławionej Drogi mit o stworzeniu zostaje jedynie odśpiewany. W sakli mikrokosmosu odzwierciedla go też hogan, w którym dokonuje się ceremonia, a wizualnie ponowną kreację przedstawiają misterne, choć bardzo nietrwałe obrazy piaskowe, w których kolory, kierunki i postacie wyrażają podstawowe zasady Wszechświata. Nawahowie nie mają świątyń ani kivas (podziemnych sanktuariów szczepów Pueblo ) , ale hogany i piaskowe obrazy są najwłaściwsze jako miejsca święte i symboliczne.

Stworzenie Nawahów należy do kategorii mitów o wyłonieniu. Rozpoczyna się od ciemnego pierwszego świata, czyli w istocie, zaświatów. Między tym pierwszym światem a naszym, piątym z kolei, istniał inny, kopulasty, i jeszcze dwa inne. Ludzie przebyli drogę poprzez owe światy, czteroetapowo ewoluując do postaci jaką znamy. Ponad naszym obecnym światem istnieje myśl, tworząca szósty świat harmonii doskonałej.

arthealing7

Pierwszy Świat, wyspę unoszącą się na nieskończonym oceanie i, jak hogan, nakrytą kopułą nieba oraz wzmocnioną czterema kierunkami geograficznymi, zamieszkiwali ludzie-Owady. W rzeczywistości bardziej byli oni owadami niż ludzmi. Poranek następował dla nich wtedy, gdy biel wznosiła się na wschodzie, dzień zaś był niebieski na południu. Wieczór żółcił się na zachodzie, a noc była czarna na północy. Bogowie ludzi-Owadów mieszkali w dookolnych morzach: na wschodzie Potwór Wodny, na południu Niebieska Czapla, na zachodzie Żaba i na północy Biały Górski Grom.

Ludzie-Owady byli kłótliwi. Nie uznawali żadnych seksualnych tabu i nie przejmowali się ostrzeżeniami bogów. Bogowie nakazali im opuszczenie Pierwszego Świata i wymusili posłuch zsyłając wielki potop. Ludzie-Owady pofrunęli w górę, do twardego nieba, i przez otwór na wschodzie przeszli do Drugiego Świata, który był niebieski.

Drugi Świat zajmowali ludzie-Jaskółki żyjący w dziwacznych, chropowatych domostwach z wlotami w szczytów. Ludzie-Owady, po daremnym poszukiwaniu istot podobnych do siebie, zaprzyjaźnili się z ludźmi-Jaskółkami i zamieszkali z nimi. Pewnego jednak dnia Owad zgwałcił Jaskółkę i ludzie -Owady znów poszli na wygnanie. Z Szarańczą na czele wznosili się do najwyższego punktu Drugiego Świata, aż pojawił się Nilch (Wiatr ) i powiedział im, jak znaleźć na południu wejście do Trzeciego Świata, któy był żółty.

W Trzecim Świecie ludzie-Owady zastali ludzi-Pasikoniki mieszkających w norkach. Po daremnym poszukiwaniu istot podobnych do siebie zaprzyjaźnili się z Pasikonikami i zamieszkali z nimi. Ale, jak w Drugim Świecie, zburzyli zgodę dopuszczając się gwałtu i ponownie kazano im odejść. Wznieśli się do nieba, a tam poprowadzono ich do otworu na zachodzie.

Czwarty Świat był czarno-biały. Brakowało w nim słońca, księżyca, gwiazd i prawdziwego dnia, natomiast na horyzoncie wznosiły się cztery góry, po jednej na każdy z kierunków geograficznych. Świat sprawiał wrażenie niezamieszkałego, ale Szarańcza rozejrzała się dokładniej i na północy dostrzegła ludzi, którzy mieszkali w domach i uprawiali pola. Byli to Kisani, szczep Pueblo. Kisani złożyli wizytę ludziom-Owadom i zaofiarowali im gościnę oraz żywność. Ludzie-Owady przyrzekli sobie nie popełniać starego błędu i jakiś czas dobrze im się wiodło.

Potem, przez cztery kolejne dni, pojawiały się u nich obce istoty dające niepojęte znaki. Owymi istotami były : Białe Ciało, Niebieskie Ciało, Żółte Ciało oraz Czarne Ciało. Czwartego dnia Czarne Ciało wyjaśniło, że bogowie noszą się z zamiarem stworzenia większej liczby ludzi, podobnych jednak do nich, Ciał, a nie do cuchnących i osobliwie wyglądających Owadów. Czarne Ciało doradziło, by ludzie-Owady wykąpali się przed przybyciem bogów, co miało nastąpić za dwanaście dni.

Dwunastego dnia rankiem ludzie-Owady wzięli kąpiel i wysuszyli się mąką kukurydzianą-mężczyźni białą, a kobiety żółtą. Nadchodzący bogowie wydawali okrzyki i pojawili się wraz z czwartym zawołaniem. Niebieskie Ciało i Czarne Ciało niosły skórę kozła, podczas gdy Białe Ciało i Żółte Ciało trzymały kłosy zboża, żółty i biały. Bogowie odprawili świętą ceremonię, podczas której zjawili się nadprzyrodzeni ludzie-Miraże, żółty zaś kłos zboża przeistoczył się w kobietę, a kłos biały stał się mężczyzną. Wtedy nadciągnął wiatr i dał im życie, a bogowie nakazali Owadom wzniesienie hoganu dla Pierwszego Mężczyzny i Pierwszej Kobiety, którzy zaczęli wspólne życie , jako mąż i żona.

dry_painting5

Po czterech dniach Pierwsza Kobieta wydała na świat androgyniczne bliźnięta. Po następnych czterech urodziła parę bliźniąt, chłopca i dziewczynkę. Ostatecznie pięć było par bliźniaczych i wszystkie, z wyjątkiem androgynów, osiągnęły dorosłość w ciągu czterech dni. Pary te współżyły ze sobą jak małżonkowie.

Pierwszy Mężczyzna z Pierwszą Kobietą, a potem każda bliźniacza para z osobna, w czterodniowych odstępach wzięci zostali do leżącego na wschodzie domu bogów, gdzie wtajemniczono wszystkich w misterium życia i czary, nauczono noszenia rytualnych masek, modlenia się, wcielania w mówiących bogów i wielu innych rzeczy. Wszyscy nauczyli się również utrzymywania w sekrecie swoich kazirodczych związków, poślubiania kogoś spoza najbliższej rodziny i kogoś spośród ludzi-Owadów. Wkrótce zajęli cały ląd i, jak Kisani, wznieśli tamy i obsiali pola. Jedno z androgynicznych bliźniąt wynalazło garncarstwo, a drugie- wiklinowe naczynia na wodę. Ludzie nauczyli się polować i z pomocą bogów zaczęli używać głów jeleni jako masek, by polowania uczynić bardziej udanymi.

Pewnego dnia niebo ( Ojciec-Niebo) i ziemia ( Matka-Ziemia) złączyły się w uścisku, a gdy zostały rozdzielone, na świecie pojawił się Kojot i Borsuk. Kojot błąkał się po zagrodach Ludzi, a Borsuk przeszedł przez otwór do niższego świata.

Wódz Kisani pouczył Ludzi o czterech świętych górach, którymi są Mount Blanca na wschodzie, Mount Taylor na południu, San Francisco Peaks na zachodzie i Mount Hesperus ( Navajo Mountain) na północy.

Potem Ludzie zaczęli się sprzeczać. Pierwsza Kobieta zarzuciła Pierwszemu Mężczyźnie lenistwo i pracowanie tylko dla rozkoszy czerpanej z jej pochwy.

  • Nie potrzebujemy was, mężczyźni- powiedziała Pierwsza Kobieta.

I stało się, że mężczyźni i kobiety zaczęli żyć osobno na przeciwnych brzegach rzeki. Mężczyźni skłonili wszystkich Kisani, mężczyzn i kobiety, aby dołączyli do nich zabierając z sobą narzędzia. Jeszcze podczas pierwszej zimy obu stronom wiodło się jako tako. Mężczyźni ciężko pracowali, by urządzić się na nowym miejscu, a kobiety żyły z zapasów starej osady. Czasem przychodziły nad rzekę i drwiły z mężczyzn. Przez następne lata pola mężczyzn dawały dobre plony, a pola kobiet obumierały. Wkrótce kobiety zaczęły głodować i przestały drwić z mężczyzn zza rzeki. Wiele z nich próbowało przepłynąć rzekę, ale zabrał je Potwór Wodny. W końcu mężczyźni pozwolili kobietom przejść na drugi brzeg i po oczyszczających ceremoniach połączyli się z nimi na nowo. Podczas przeprowadzki Potwór Wodny zabrał dwie dziewczynki.

Z pomocą bogów i ich tajemniczych rytuałów Ludzie, którym towarzyszył Kojot, zstąpili pod powierzchnię wód i tam, w północnej, wielobarwnej izbie, odnaleźli utracone dziewczynki oraz Potwora Wodnego z dwójką jego własnych dzieci.

Pozwolono Ludziom zabrać dziewczynki, ale Kojot porwał dzieci Potwora Wodnego ( TRICKSET). Ponieważ Kojot zawsze ciasno owijał się swoją szatą, więc udało mu się występek ukryć przed Ludźmi, ale gniewu Potwora Wodnego ukryć nie mógł. Wkrótce nastąpiła wielka powódź, a Ludzie w ostatniej chwili uratował obcy, stary człowiek, który pojawił się wraz z synem i wespół z nim ukrył ich w ogromnej trzcinie. Na samym spodzie w trzcinie znalazł się Indyk; końcówki jego piór ogonowych przemokły, zbielały i do dziś pozostały białe.

SamM50

Poszukując drogi ucieczki z Czwartego Świata Ludzie wysłali do nieba zwiadowców. Ostatecznie Szarańczy udało się przebić otwór do Piątego Świata, ale woda wzniosła się po trzcinie za Ludźmi i zaczęła wlewać się także do Piątego Świata. Ustąpiła dopiero po znalezieniu dzieci Potwora Wodnego i odesłaniu ich przez otwór.

Po powodzi Ludzie poszukiwali żywności. Kisani oddali im część ziaren kukurydzy, ale niektórzy z Ludzi grozili zabraniem nowych zbiorów. W końcu Kisani, Pueblo i Ludzie ( Dine) poszli własnymi drogami.

Wtedy Pierwszy Mężczyzna, Pierwsza Kobieta, Czarne Ciało i Niebieskie Ciało sprawili świat Dinehtah. Ponownie wznieśli święte góry, stworzyli deszcz męski( intensywny) i żeński ( łagodny ) oraz z Czwartego Świata sprowadzili bogów. Na koniec uczynili słońce i księżyc i w Piątym Świecie pojawiło się światło.

Oto opowieść o wyłonieniu się Piątego Świata przekazana Starcowi Bizoniej Trawie przez jego babkę Esdan Hosh Kige.

PIĄTY ŚWIAT

Pierwszego Mężczyznę przestał zadowalać Czwarty Świat. Był mały i jałowy. Wielka woda przemoczyła ziemię i uniemożliwiła zasiewy. Posadził wielką Kobiecą Trzcinę, a ta urosła aż do sklepienia tego Czwartego Świata. Z wnętrza trzciny Pierwszy Mężczyzna posłał na zewnątrz przybysza, borsuka, ale zanim dotarł on do górnego świata , woda zaczęła kapać do środka, więc wrócił przerażony.

W tym samym czasie zjawiła się tam jeszcze inna obca istota. Pierwszy Mężczyzna zapytał, gdzie została ukształtowana, a ona odparła, że pochodzi z Ziemi. To była szarańcza. Powiedziała, że nadeszła jej kolej, by czegoś dokonać i zobowiązała się wspiąć po trzcinie.

Z trzcinki szarańcza sporządziła opaskę i przymocowała do niej dwie skrzyżowane strzały ozdobione żółtymi piórami ogonowymi. W świętym stroju na głowie i przy pomocy wszystkich Świętych Istot szarańcza wspięła się do Piątego Świata. Przekopała sobie drogę przez trzcinę tak, jak obecnie kopie w ziemi. Potem przepchnęła się przez błoto, aż dotarła do wody. Gdy wyłoniła się , ujrzała czarnego, wodnego ptaka płynącego w jego kierunku. Miał wielkie oczy i strzały skrzyżowane z tyłu głowy.

Ptak powiedział :

-Co tu robisz ? To nie twój kraj.

I dalej mówiąc powiedział, że jeśli szarańcza nie zna magii, to nie będzie jej wolno tu zostać.

Czarny, wodny ptak wyciągnął zza głowy strzałę, wepchnął ja w dziób i wyjął z nogi. Potem ułożył strzałę pod ciałem i wyciągnął ją z dzioba.

-To jeszcze nic-powiedziała szarańcza. Zdjęła strzały ze swojej opaski i dwiema drogami przeciągnęła je przez ciało między pancerzykiem a sercem.

Ptak uwierzył, że szarańcza dysponuje potężnymi mocami i odpłynął na Wschód zabierając wody ze sobą.

Potem z Południa przybył niebieski ptak wodny, z Zachodu żółty ptak wodny, z Północy biały ptak wodny i wszystko powtórzyło się. Szarańcza pokazała swoje czary ze strzałami, a kiedy ostatni ptak wodny odszedł, stwierdziła że siedzi na lądzie.

Szarańcza wróciła do dolnego świata i powiedziała ludziom, że istoty żyjące nad nimi posiadają silne „ leki” i że miała poważne trudności ze zdobyciem najlepszego z nich.

Teraz wzniosły się dwie ciemne i dwie białe chmury, a to oznaczało, że minęły dwie noce i dwa dni, lecz wciąż nie było słońca. Pierwszy Mężczyzna wysłał do górnego świata borsuka, a on wrócił okryty błotem, okropnym błotem. Pierwszy Mężczyzna pozbierał kawałki turkusa i złożył je w ofierze pięciu Wodzom Wiatrów, którzy mieszkali w najwyższym świecie. Wodzowie byli zadowoleni z daru i posłali na dół wiatry, które wysuszyły Piąty Świat.

Pierwszy Mężczyzna i jego ludzie widzieli jeszcze przemijanie czterech ciemnych i czterech białych chmur, po czym wysłali borsuka w górę. Po powrocie borsuk powiedział, że wydostał się na stały ląd, więc Pierwszy Mężczyzna i Pierwsza Kobieta poprowadzili ludzi do Piątego Świata, przez niektórych nazywanego Wielobarwną Ziemią, a przez innych Zmienną Ziemią.

Wyłonili się z jeziora leżącego między czterema górami. Woda w tym jeziorze bulgotała, jeżli ktoś przechodził obok.

R.F.Locke , The Book of Navajo.; P.G.Zolbrod, Dine Bahane…

Reklamy

NADCHODZI ZAĆMIENIE

Zastanawiało mnie dlaczego wczoraj czułam taką beznadzieję, smutek i ogarnęło mnie poczucie całkowitej izolacji, zamknięcia, odcięcia od świata. Bardzo nietypowe dla mnie wrażenie. Symbolicznie przyszedł też sen o podróży pociągiem z niezliczoną ilością dzieci, niestety nie wszystkie mogły udać się w podróż było ich tak dużo. Gaworzyły o Wodniku, ot tak. Kiedy patrzyłam na te 6-ścio latki z takim znawstwem mówiące o astrologi, tylko się uśmiechałam pod nosem. Dotarliśmy na miejsce, okazało się że nie ma mojej walizki. Są dokumenty ale rzeczy zniknęły. Ktoś zabrał. Szukałam jak szalona ale prawdopodobnie odleciały z kimś samolotem. Nawet nie mogłam reklamować, bo w PKP kwitów bagażowych nie dają. Stanęłam smutna że straciłam to wszystko ale przyszła też myśl że właściwie to może jest już mi to niepotrzebne.
I konkluzja. Wczoraj była trzecia kwadra Księżyca. Ingrid. Królowa Mieczy. Północna Siła, Nieustępliwy Wiatr.
Symboliczne stracenie przez Księżyc bagażu cyklu w którym obecnie jest. Przygotowanie do nowego. Będzie zaćmienie i to w transformującym i niszczącym znaku Skorpiona. Skoro tracę bagaż należy przygotować się do mocnego reset. Tylko trzeba się pogodzić z utratą kilku plików 🙂
Życzę wszystkim powodzenia, łatwo nie będzie lecz czasami należy odpuścić sobie zbędności.

 
 

CZY PISANKI TO WYŁĄCZNIE WIELKANOCNA TRADYCJA ?

Trochę spóźniony to wpis, zważywszy że święto  które chcę opisać dotyczy czasu równonocy wiosennej – ALBAN EILER czyli ŚWIATŁO ZIEMI

Jednak nie do końca to wpis nie na czasie,  ponieważ malujemy pisanki.  Wielkanoc  od dawna właśnie z nimi się kojarzy. Lecz czy powszechnie wiadomo że tak na prawdę tradycja zdobienia jajek nie pochodzi z chrześcijańskiego rytuału ?.

Święto wiosny, nadejście panowania cieplejszych dni, to klimat tego święta. Radość zmartwychwstania nowego życia. Trudno jest mi tę chwilę kojarzyć z religią. Ponieważ jej źródło jest naturalne. Rodzi się w Nas a nie w doktrynie.

Zresztą czas określający świętowanie tego momentu to pierwsza niedziela po pełni księżyca, ze słońcem w znaku Barana. Możliwe, że właśnie z tej pozycji Słońca wzięło się rytualne ofiarowanie baranka, w imię przyszłych dobrych plonów. Dla urodzaju obficie spływającego na Nas w nadchodzącym właśnie roku nowej wegetacji.

W tradycji celtyckiej, ten czas, moment w budzeniu się natury, nazywano Alban Eiler. Było to jedno z ośmiu świąt przez nich obchodzonych, a właściwie sabatów. Magiczny moment odsłaniania kurtyny, za którą istnieją inne eteryczne światy. Jakby dotykanie między czasu. Wejście w jedną z ośmiu bram sezonów, podczas których możemy swobodniej  dostać się do naszych eterycznych pokładów.  Był to moment kiedy można było znaleźć most pomiędzy wymiarami i dzięki magii wysłać życzenia spływające później na nasz los.

Jutro, czyli 6.04.2012 o godzinie 21:19  przeżyjemy kolejną pełnię przed zmartwychwstaniem. Nasze przygotowania do świąt zostaną zakończone..

Z celtyckich tekstów mamy taki oto opis tego święta.

Kiedy długość dnia i nocy są takie same, wiosna oficjalnie rozpoczyna swoja wędrówkę. Gniazda ptaków i jajka symbolizują nasienie zamieszkałe w Bogini Naturze. Rośnie ono i zwiastuje nadejście odrodzenia. Jaja ptaków są kolorowane i zjadane z okazji pojawienia się dziecięcia  z Łona Bogini w tym okresie.

W tym momencie, w momencie narodzin Syna Bogini, Ona przechodzi z powrotem w stan dziewictwa. W oblicze Boand lub Sophii. Wraz z Ojcem Dagdą, świętuje narodziny ich dziecka. Wraz z Nimi do stołu zasiadają wróżki i duchy przyrody. Dlatego tradycją tego czasu jest pozostawianie jedzenia na zewnątrz dla zamieszkałych domostwa i ich okolice duchów.

To chwila kiedy siły dnia, światłość, pokonuje siły ciemności, noc. Choć w danym momencie ich moce się równoważą .  Jakby się siłowały.

Formą świętowania tego dnia, było zrobienie pierwszej orki. Oznaczało to bowiem zmartwychwstanie ziemi po długim zimowym śnie, zimowej nocy. Inaugurując w ten sposób nowy sezon płodności. Przekraczanie czoła gleby , jako symbolu własnego związku z ziemia , było jednym ze sposobów świętowania.

Domy, latarnie, paleniska i oczywiście dzieci otrzymywały coroczne błogosławieństwo ziemi w tym dniu.

Gospodarskie zwierzęta wyprowadzano na pokrywające się właśnie zielenią wzgórza, by mogły swobodnie pić wodę z górskich strumieni. Miało to na celu ich oczyszczenie, symboliczne wzmocnienie, przed czasem wzmożonej letniej pracy na roli.

Gałązki jarzębiny złożone w krzyż równoramienny ,umieszczone nad drzwiami, w całej pogańskiej Europie ,symbolizowały ochronę Bożą z tego świata. To były magiczne ołtarze.

Jeszcze dawno przed nastaniem kultury Celtów, święto to było obchodzone przez ludy megalityczne Wielkiej Brytani.

Starożytni Gresy, Rzymianie a nawet Majowie czcili tem czas w rocznym biegu słońca.

Persowie nazywali go NAW RAZ- Nowy Rok.

Wiosna oficjalnie się w tym dniu rozpoczyna . Ziemia wydaje blask z rosnącego ponownie w sobie życia.

A przynoszące prezenty króliczki, tak na prawdę pierwotnie były paziami wiosny. Zwiastowały jej przybycie.

BÓSTWA: Boand- Dagda – Lugh

KOLORY: wszystkie pastele

RYTUAŁY : Malowanie/Zbieranie jaj ptasich, obserwacja ornitologiczna

SYMBOLE : Królik, pisklę, jajko, pisanka.

SAKRALMNA ŻYWNOSĆ NA TEN DZIEŃ: lekka, ryba, cukierki, cukier klonowy jajka , słodkie ciasto i pieczywa.

ZIOŁA: Pięciornik ,Dereń, Lawenda, Wiciokrzew, Irys, Jaśmin, Róża.  

Tak dla wspólnej informacji jak ktoś Wam powie że królik to pogański symbol, spytajcie wówczas czym w takim razie jest …… pisanka .

Mistycyzm 8-mego Domu.

 By uzupełnić temat ósmego domu, zamieszczam artykuł na jego temat Carmen Turner-Schott.

Algielski tytuł : ” The Mystries of the 8th Hause: Hause of Death @ Transformation ”

Piękne tłumaczenie napisała Karolina E.

A tekst podsunął Tomasz Stasiak.

Bardzo za to Wam dziękuję .

„Po wieloletnim studiowaniu astrologii stało się dla mnie oczywiste, że najpotężniejszym domem w naszym kosmogramie jest właśnie ósmy dom. Za każdym razem analizując horoskopy urodzeniowe, zauważałam wspólny wątek dla wszystkich osób, które miały planety w tym domu. Chcę namalować obraz najintensywniejszego domu w horoskopie- domu śmierci.

Domem 8 rządzi Skorpion. Wszystkie sprawy związane z tym znakiem rządzą tym domem. Najważniejsze z nich to śmierć, seksualność, tajemnice, zasoby innych ludzi, poświęcenie i niewidzialny świat duszków, bytów astralnych, duchów, oraz nasze bezpośrednie doświadczenia z tymi sprawami. To co jest intensywnym, niewygodnym i głębokim tabu mieści się w tym domu. Posiadanie planet w domu 8 daje obsesję śmierci. Śmierć to symboliczna zmiana. W Tarocie Śmierć reprezentuje transformację, regenerację i zmianę. Wszystko to można znaleźć w domu 8.

Wiele osób posiadających tutaj planety odniesie korzyści poprzez zasoby innych. Ten dom to dom spadków, dziedziczenia i ziemi. Cokolwiek dostajemy na skutek śmierci bliskiej osoby to dom 8. To jest dom poświęcenia. Co to poświęcenie oznacza? Osoby posiadające tutaj planety, zwłaszcza Słońce lub Księżyc doświadczą korzyści od innych. Wielu ludzi się poświęci żeby zadbać o nich finansowo. W innych przypadkach ta energia może się zamanifestować w odwrotny sposób. Ludzie będą się nieustannie poświęcać swoje emocje i to czego naprawdę pragną. Mogą się zakochać w kimś, kto nie jest wolny. Mogą trwać przy małżonku z poczucia winy bądź z odpowiedzialności, kochając kogoś innego. Te sytuacje mogą stworzyć głębokie poczucie osamotnienia i uczucie żalu, urazy.

 Nie można uciec od tej energii. Ludzie ósmodomowi muszą poddać się transformacji, pozwolić umrzeć niektórym rzeczom, po to żeby na tym skorzystać. Rozwój duchowy i głęboki wgląd w innych to dary tego domu.

Pierwsza rzecz, która przychodzi mi na myśl kiedy myślimy o 8 domu to słowo Energia. Subtelne energie, które otaczają nasze ciała, znane jako chi, prana, siła życiowa oraz to, jak można ich użyć do uzdrawiania innych. Posiadanie planet w domu 8 uwrażliwia nas bardzo na te energie. Jesteśmy w stanie „czuć” ból innych, ich emocje i pole energetyczne. Niestety, często jest to bolesne dla ósmodomowej osoby. Jeżeli nie jesteśmy świadomi tej zdolności mogą się zdarzyć dwie rzeczy. Pierwsza, możemy ignorować te odczucia i stawać się coraz bardziej samotni. Druga sprawa, możemy potraktować to osobiście, jako zagrożenie dla nas samych i uwierzyć, ze inni nas nie lubią. Możemy się wycofać i zbudować wokół siebie niewidzialną ścianę, żeby się uchronić.
Można sobie wyobrazić jak bolesne jest odczuwanie cierpienia innych. Ludzie z podkreślonym domem 8 potrafią przejrzeć motywy, czyny, myśli innych. To co inni pokazują na zewnątrz jest nieistotne, ponieważ jesteśmy w stanie przeniknąć w ich prawdziwą energię, myśl i emocje. Kiedy nie zgadzają się one ze sobą, czujemy to głęboko. Zwłaszcza ludzie urodzeni ze Słońcem lub Księżycem w domu 8 mogą doświadczać głębokiego odczucia samotności.

Kiedy po raz pierwszy doświadczamy tej energii, możemy nie dowierzać jej, wątpić w odczucia. Każdy musi nauczyć się ufać intuicji. Chciałabym omówić przykład klientki, posiadaczki wielu planet w domu 8, i jedno doświadczenie, którym się ze mną podzieliła. Jest ona pracownikiem socjalnym i część jej pracy polega na składaniu wizyt domowych. Pewnego razu odwiedziła nowa rodzinę. Chodziło o 15-letnią dziewczynę, adoptowaną w wieku 5 lat. Mieszkała z matką i partnerem matki. Kiedy moja klientka dotarła na miejsce wszystko wydawało się normalne, dopóki partner matki nie wrócił do domu. Klientka przeprowadzała właśnie wywiad z dziewczyną i jej matką w kuchni.

Kiedy mężczyzna wszedł do pomieszczenia, natychmiast poczuła- „ten człowiek molestował seksualnie 15-latkę”. Odpędziła tę myśl, nie wiedząc skąd się pojawiła w jej głowie i wiedziała, że nie zna tej rodziny na tyle dobrze, by móc pomyśleć o czymś takim. Po wielu tygodniach, odebrała telefon od innej koleżanki po fachu, która martwiła się o 15 latkę, która oskarżyła partnera matki o molestowanie rok wcześniej. Moja klientka nie miała pojęcia o tym fakcie przeprowadzając wtedy tamten wywiad, kiedy to poczuła co naprawdę dzieje się w tej rodzinie.

Każde doświadczenie tego typu prowadzi do głębszego zrozumienia siebie i innych. Ludzie ósmodomowi czują inaczej niż inni. Mogą czuć, że nikt ich nie rozumie i nikt innyh nie czuje tego co oni. Widzę to i słyszę od nich cały czas. I mają rację, taka prawda. Większość ludzi nie czuje myśli, uczuć, zamiarów innych tak dokładnie. Większość ludzi poprzestaje na pozorach nie kwestionując i nie zaglądając głębiej w człowieka obok nas. Zdolność widzenia prawdy jest wyjątkowa, chociaż może to sprawiać, że ludzie ósmodomowi odsuną się od innych i pozostawieni sami sobie popadną w depresję. Wielu z nich leczy się na tę chorobę. Sposobem, aby ulżyć sobie w niej jest ochrona samego siebie. Rytuały ochronne są niezmiernie ważne dla tych ludzi. Podstawowym rytuałem ochronnym jest wizualizacja białej bańki wokół siebie. Kiedy kontaktują się z ludzmi, którzy oddziaływują na nich negatywnie, to wizualizacja białego światła pomoże. Ważne aby wizualizować to codziennie z myślą że nic negatywnego nie ma dostępu do ich aury. Istniej wiele technik, ta jest podstawowa, i działa.

Po zbadaniu tych kwestii na sobie i innych zrozumiałam czym tak właściwie jest 8 dom. Zamiast czuć się innym i odseparowanym od innych musimy zacząć myśleć o tym jako o Jedności z innymi. Ci ludzie czują energie innych, aury, myśli i emocje. To jest bycie jednością z innymi, nie bycie odseparowanym. Jeżeli ludzie ósmodomowi spojrzą na to w ten sposób poczują niewytłumaczalne szczęście. Zrozumieją, że to dar, błogosławieństwo i nie będą chcieli nigdy stracić naturalnego daru uzdrawiania, który posiadają.

Dom Skorpiona jest znany również jako dom śmierci. Wielu ludzi z planetami w domu 8 zwłaszcza z Księżycem i Słońcem doświadcza w młodym wieku śmierci kogoś bliskiego. Zaczynają sobie głęboko uświadamiać że ludzie umierają, rzeczy się zmieniają i że oni sami pewnego dnia umrą. Zawsze mają poczucie własnej śmiertelności. Ta świadomość, potrzeba pcha ich naprzód w życiu. Próbują przeżyć każdy dzień jak najpełniej. Prawdziwą lekcja dla nich to uświadomienie sobie, ze śmierć to tylko iluzja, transformacja, przejście. Prawda jest taka że nic nigdy całkowicie nie umiera. Energia jest transformowana na inny poziom istnienia. Jak mówi fizyka „Energii nie można stworzyć lub zniszczyć, przekształca się ona w inną substancję”. Moja przyjaciółka doświadcza energii ósmodomowej całe życie. Ma w domu 8-mym Słońce, Merkurego i Saturna.

Słońce reprezentuje ojca i w jej przypadku realizuje się ono bardzo ósmodomowo. Jej ojciec zmarł kiedy miała 13 lat. Ona i jej matka wychowywały razem pięcioro jej rodzeństwa. Stracili interes rodzinny kiedy on nieoczekiwanie zmarł. Odziedziczyła po nim trochę pieniędzy ale gorzka strata ojca w tak młodym wieku wpływa na nią do teraz. Powiedziała mi że często doświadcza tego, że coś w niej umiera i nagle

staje się zupełnie inna. Pewnej nocy leżała w łóżku i poczuła te intensywna energię wokół siebie. Cale jej ciało zaczęło się trząść i czuła jak ta energia podażą w góry przez jej czakramy. Następnie poczuła totalny smutek. Powiedziała, że jedyne słowa, które to mogą opisać to, „że czuła tak jakby coś w niej umarło”. Po tym doświadczeniu jej życie nie było już takie samo. To jest 8 dom w akcji.

Prawdziwi uzdrowiciele, doradcy, media maja zazwyczaj obsadzony dom 8. Najpotężniejsi uzdrowiciele często maja w tym domu Plutona. Ludzie pracujący nad ciałem, mistrzowie Reiki, i uzdrowiciele praniczni również. Najważniejsze żeby pamiętać że 8 dom nie kłamie. On wyciąga na światło dzienne, wywabia z lasu wszelkie prawdy, emocje, uczucia i myśli. Ci co maja oczy, zobaczą. Tylko pamiętaj, żeby doświadczać tego jako jedności z innymi, a nie oddzielenia. To tylko polepszy twoje umiejętności i rozumienie własnej drogi życiowej. 8 domu nie należy się bać, bo to zamaskowane/zakamuflowane błogosławieństwo. Ci ludzie to prawdziwi uzdrowiciele naszego przyszłego świata.”

Sabat IMBOLC spełniający marzenia

Imbolc – sabat spełniający marzenia.

Kiedyś samo pojęcie sabatu kojarzyło mi się wyłącznie z fruwającymi nad jakąś łysą górą czarownicami na miotłach. Samo słowo Sabat oznacza zlot, ale może nie koniecznie akurat na takim środku lokomocji. Wyobrażałam sobie wielkie ogniska i zabawy wręcz orgiastyczne w czasie takich spotkań niecodziennych ludzi. Pełnia księżyca i rytuały. Owionięte tajemnicą i grozą zostały potępione przez większość społeczności, dla innych ciągle intrygowały i budziły żywe zainteresowanie.

Kiedy coś nas fascynuje i intryguje, poszukujemy. Dlatego w końcu natrafiłam na etymologie samego pojęcia i świętowania Sabatu. Fascynacja kulturą Celtów przyniosła wiele ciekawych informacji na ten temat.

Dzielili oni rok na osiem części. Wyróżniali dwie połowy roku- jasną i ciemną, ciepłą i zimną. Święto Samhaine ( 1 listopada) wyznaczało początek ciemnej połowy. W tej części roku niedozwolone było zawieranie małżeństw. Beltaine ( 1 maja ) stanowiło początek jasnej połowy i było drugim najważniejszym świętem po Samhaine. Pomiędzy nimi przypadały : Imbolc ( 1 luty ) oraz Lugnasad, ( 1 sierpień ) dzieląc w ten sposób rok na cztery okresy. Dla Celtów te cztery święta były związane z żywiołem ognia i każde było obchodzone przez trzy dni.

Pomiędzy świętami Ognia przypadały dwie równonoce i dwa przesilenia, dzieląc rok na osiem części. Alban Arthuan ( 21 grudnia ), Alban Eiler ( 21 marca ), Alban Heruin ( 21 czerwca ), Alban Elued ( 21 września).
Łatwo się domyśleć że Święta Ognia były świętami solarnymi, natomiast pozostałe cztery Celtowie uważali za lunarne. W ten sposób zachowywali równowagę w obchodzeniu świąt pomiędzy męską i żeńską energią.

Każdy z ośmiu świąt sprzyjał przeprowadzaniu wróżb. Wówczas na chwilę podnosiły się zasłony między światami. Oczywiście wróżyć można było przez cały rok, jednak chwile w czasie tych świat były nad wyraz wyjątkowe. Wówczas można było uzyskać najgłębszy wgląd.

Dziś jest 1 lutego, dlatego opisze ten konkretny sabat w artykule.

Pamiętam dokładnie rok temu, Światosław Florian Nowicki z okazji tego dnia życzył wszystkim wiedźmom i czarownicom wszystkiego najlepszego. Wdaliśmy się wówczas w dyskusję na temat przemiany tego święta w Święto Matki Boskiej Gromnicznej w katolickiej tradycji. Niestety nikt tak naprawdę nie był wstanie odpowiedzieć na jedno moje pytanie. Dlaczego jest ono kojarzone z wilkami. I na każdej gromnicy którą wierni zanoszą do kościoła tego dnia narysowana jest Matka Boska z wilkami właśnie.

Lecz może zacznę od początku historie Imblock.

Jest to Święto Ognia obchodzone na cześć Słońca ponownie nabierającego mocy. Cudnie że ostatnio daje nam tego wyraz, skwiercząc promieniami wśród mroźnych dni. Jakby symbolicznie mówiło nam że wiosna już się szykuje do powrotu. Zawita i obdarzy nas swą obfitością.

Imblock to właśnie półmetek zimy, jej najmocniejsze epitafium każdego roku. Dlatego dawno dawno temu świętując ten moment, chciano dodać sobie i naturze energii by Światło powróciło jak najszybciej.

Dla Celtów ten trzydniowy festiwal oznaczał przygotowanie Wielkiej Matki do porodu. Finału jej brzemiennego stanu na wiosnę.

W naszej kulturze czy raczej chrześcijańskiej tradycji, ten dzień, ten czas to święto Matki Boskiej Gromnicznej. Wędrujemy do świątyni by kapłan poświęcił nasze świece z wosku pszczelego, by chroniły domostwo przez cały rok.

W gnostycznym przesłaniu tego dnia, Chrystus mówi: „ Obudź się śpiący. Powstań z martwych. Poczuj odrodzenie. „ Piękne zwiastowanie samego zmartwychwstania.

Tego dnia matka nowo narodzonego dziecka mogła dostąpić oczyszczenia i przynależało jej prawo przedstawienia nowego członka społeczności. 40-sto dniowy „ Syn Boży” zawitał w świątyni. Odwieczny coroczny cykl zostaje uświęcony. Błogosławienie tego co zawitało na ten świat i uświęcenie tego co do niego przychodzi.

Z celtyckim języku Imbolc oznacza : w brzuchu( Matki ) lub „ mleko Matki” nie mówiąc o tym :” mleko wilczycy”. I w tym momencie nawiąże do wspomnianej wcześniej dyskusji o wilkach i Matce Boskiej Gromnicznej. Dzisiaj doczytałam w artykule Mii Krogulskiej że same wilki w tym święcie symbolizują przeszkody i zapalenie świecy ma je odstraszać. Oczywiście jak każdy drapieżnik, wilk od ognia ucieknie, lub przynajmniej przyczai się w bezpiecznej odległości. Jest w tym prosta logika, ale to ciągle nie odpowiada w pełni na moje pytanie. Dlaczego to święto jest kojarzone z wilkami. Szczególnie że słowo Imbolck w celtyckim rozumieniu również oznacza mleko wilka, a może wilczycy. Nasuwa mi się tu dość może radykalne i daleko idące stwierdzenie że nie tylko o przeszkody chodzi. Same blokady i trudności mogą nam się kojarzyć z zodiakalnym znakiem Raka i Koziorożca. Jeden mówi o obawach drugi o trudnych doświadczeniach. Ale każdy o korzeniach i tradycji. W wizjach jakoś zawsze wiedźmę czy bóstwo kobiece było w wilczym towarzystwie. To moim zdaniem przejaw, wizualizacja naszych korzeni. Dzikości tkwiącej w naturze kobiety. Dlaczego akurat wilki ? Odpowiedzi nie znam. Choć wilczyca alfa i zastanowienie się nad nią daje do myślenia. Może więc Imbolc, oraz święto Matki Boskiej Gromnicznej to tak naprawdę pierwotna potrzeba wyrazu siły tkwiącej w kobiecie ? Choć to święto solarne, lecz może chodzi o zejście w głębiny naszych korzeni ze światłem świecy i dodanie mu sił by mogło ponownie po zimowej nocy się wyrazić.

Mogłabym jeszcze opisać piekna Brigit jako boginię tego święta, lecz wydaje mi się że to tylko dodatek do opowieści.

Poniżej zamieszczam rytuał który opisała w artykule Mii Krogulska.

Sądzę że to dośc praktyczny odnośnik całego mojego wywodu.

 

Zapal świece i czaruj
Magia ognia, której najbardziej sprzyja sabat Imbolc, polega na paleniu świec w intencjach, które są dla ciebie ważne. Ogień jest żywiołem, który przynosi oczyszczenie, wypala negatywne emocje, daje siłę do nowych zadań. Dlatego w wigilię Imbolc (jeśli nie zdążysz, możesz to zrobić także 2 lutego) warto wykonać rytuał Siedem Życzeń. Czaruj tylko wtedy, gdy nikt nie będzie ci przeszkadzał.

Potrzebujesz
:
* Pięć mniejszych świec i dwie większe. Małe świece oznaczać będą światło pięciu planet, a dwie duże staną się symbolami Słońca i Księżyca.
* Pięć karteczek, na których napiszesz swoje marzenia.

Jak przygotować się do rytuału?
Pięć świec ustaw w kształcie pentagramu, czyli pięcioramiennej gwiazdy. Dwie duże świece ustaw w środku. Na razie ich nie zapalaj. Usiądź wygodnie i zastanów się, czego potrzebujesz do szczęścia. Przygotuj pięć karteczek (i długopis!), na których podczas rytuału będziesz zapisywać marzenia i które położysz obok świec.

Świece ustawiamy tak jak na obrazku (powyżej) ­
* Jako pierwszą zapal świecę Słońca i ustaw ją w środku pentagramu. Wypowiedź zaklęcie: „Niech światło Słońca wróci w nasze życie i doda nam sił. Proszę cię Słońce o siłę, nadzieję, zdrowie i miłość dla mnie i moich bliskich. Niech dobro zwycięża, a twoje światło prowadzi mnie każdego dnia”.
* Zapal świecę Słońca, a od niej świecę Księżyca i wypowiedz zaklęcie: „Proszę cię, Księżycu, abyś niósł dobrą energię i dodawał mi odwagi. Niech twoje światło prowadzi mnie przez noc”. Pozostałe świece zapal od świecy Księżyca. Po zapaleniu świecy na karteczce wypisz marzenia, a tę połóż pod świecą lub obok niej. W czasie pisania zaklęć świecę Księżyca odstaw w środek kręgu. Jeżeli zgaśnie, to zapal ją ponownie od świecy Słońca.
* Od świecy Księżyca zapal świecę Wenus i powiedz: „Proszę cię, Wenus, o szczęście w miłości, obym kochał i był kochany”. Na karteczce zapisz swoje życzenia dotyczące miłości i relacji z ludźmi.
* Następnie zapal świecę Merkurego i powiedz: „Proszę cię, Merkury, o szczęście w podróży i same dobre wiadomości”. Na karteczce zapisz marzenia dotyczące wakacji, egzaminów i nauki.
* Potem zapal świecę Marsa i powiedz: „Proszę cię, Marsie, o wytrwałość i siłę, by wrogowie trzymali się ode mnie z daleka”. Na karteczce zapisz ambitne zadania, z jakimi w tym roku chciałbyś się zmierzyć.
* Przy kolejnej świecy, czyli Jowisza, powiedz zaklęcie: „Proszę cię, wspaniały Jowiszu, spełnij moje marzenia”. Na karteczce zapisz marzenia o pieniądzach, wygranej, wyzdrowieniu, egzotycznych podróżach. Jowisz to planeta szczęścia, więc proś o nie.
* Ostatnia świeca należy do Saturna, powiedz zaklęcie: „Proszę cię, Saturnie, bądź dla mnie łaskawy, pomóż mi omijać przeszkody”. Na karteczce zapisz, czego w życiu NIE CHCESZ i czego chciałbyś się pozbyć. Tę karteczkę spal albo podrzyj na drobne kawałki.

Niech świece płoną, a ty wizualizuj przez kilka, kilkanaście minut, jak światło wraca w twoje życie. Rytuał skończ, kiedy poczujesz, że nadszedł ten moment, świece nie muszą się dopalić do końca. Możesz zapalić je ponownie podczas następnych dni, aż całe się spalą, lub używać przez resztę roku.

Świece Wenus i Jowisza możesz stosować do innych rytuałów na miłość i pieniądze, świece Słońca i Marsa do rytuałów dodających siły i odwagi, a Merkurego do związanych z podróżami czy nauką. Świeca Saturna służy do wyganiania negatywnych energii i wypalania starych spraw. Karteczki z życzeniami schowaj po skończeniu rytuału i spal w przyszłym roku o tej samej porze. Zanim to zrobisz, sam się zdziwisz, ile życzeń się zrealizowało.

Na zakończenie powiem że jest to co roku dla mnie dziwny dzień. Pełen zwrotów, zastanowień i magii. Oby był dla każdego z Was.