DYSPOZYTOR KOŃCOWY i nie tylko

W tym artykule chciałabym określić, jak pokazać główne źródła siły i słabości ludzkiej osobowości za pomocą  budowania planetarnych łańcuchów i pokazując cztery najgłówniejsze planety w Horoskopie. Oczywiście to nie wystarczy by w pełni stworzyć psychologiczny obraz człowieka.

Dyspozytora końcowego określa się  podążając za władctwem zodiakalnym planet . Również można go określić analizując władctwo w poszczególnych sektorach. Przeważnie taka planeta jest w domicylu, czyli włada znakiem lub domem. Czasami jest to więcej niż jedna planeta, może to być pętla lub wzajena recepcja. Określenie takiego dyspozytora daje specjalny akcent na planetę spełniająca takie zadanie w  horoskopie. Jest energią spinającą cały układ. Dodatkowy, uzupełniający obraz można stworzyć po przez inne sieci, dyspozycje podążając za egzaltacją, upadkiem oraz detrymentem ( wygnaniem ) . Na początku łańcucha można ustawić każdą planetę.

Dla dyspozytora zodiakalnego, planetę spełniającą tę funkcje nazywamy Atlantis. Jest to podstawa osobowości. Ta właśnie planeta daje pewność i odczucie własnej indywidualności.

Atlantis określa głębokie zdolności i talenty danej osoby.  Objawia się to w formie utajonej i potajemnej, na wewnętrznym poziomie naszego portretu psychologicznego. Tylko planeta o silnej pozycji w horoskopie może działać jak prawdziwa Atlantis. Jeżeli jest w upadku lub wygnaniu ( detrymencie ) jej siła będzie zamazana i słabo pokazana. Kręgosłup takiej osoby nie będzie wyrazisty. Np. Saturn jako Atlantis przynosi głębokie poczucie celu, umiejętność czekania, stanowczość, wytrwałość, dobrą zdolność przetrwania i można być sam dla siebie bohaterem. Lecz gdy jest w upadku lub detrymencie jest słaby i swojej misji nie wypełni. Trzon osobowości jest wówczas niewyraźnie pokazany.

Innym poszukiwaniem informacji o natalnym horoskopie, jest budowanie łańcucha dla wyniesienia planetarnego. Planetę, która ma w dyspozycji te energie nazywamy Antes. Jest ona źródłem głębokiej, osobistej siły, z której człowiek może czerpać. W tym przypadku jest równie ważne by była ona nie uszkodzona. Wówczas właściciel takiego horoskopu bez problemu z jej siły może korzystać.

Planety nie włączone do łańcucha nazywa się „ wyłączonymi”. Tego typu planety nie uczestniczą w karmicznej drodze człowieka w tym wcieleniu, i czerpanie energii z ich zasobów jest bardzo utrudnione.

Kolejnym łańcuchem, jest podążanie za planetą na wygnaniu, detrymencie. Tego typu dyspozytor nosi nazwę Syzyfa. Wyraża najgłębszy psychiczny kompleks osoby. Jest po prostu źródłem każdego z osobna. Pokazuje w pierwszej kolejności co należy zrobić by nie dopuścić do degradacji osobowości.

Ostatnia dyspozycja związana jest z upadkiem planet. Planeta spełniająca tę funkcje nazywa się Icarusem. Pokazuje w jaki sposób tracimy nasze życiowe, fizyczne siły. To przysłowiowa „ czarna dziura” zasysania energii. Jeżeli tego typu planeta jest słabo uwidoczniona w horoskopie, będzie czerpać siły z innych elementów tego łańcucha, przez to może się stać źródłem osobistej degradacji życiowych sił.

Podczas takiej analizy należy brać pod uwagę planety w parach:

Atlantis – Syzyf ( psychologiczna dyspozycja siły ) gdy Atlantis jest w horoskopie silniejszy łatwo zarządzać kompleksami;

Antes – Icarus ( składniki sił życiowych ) gdy Antes mocniejszy, mamy do czynienia z szybką rekonstrukcją sił.

Źródło: Tanya

Reklamy

EWANGELIE OD MAGDALENY

Przypomniałam sobie o tym tekście. Żródłowo jest po rosyjsku. Otrzymałam go od przyjaciół. Koleżanka rosjanka przetłumaczyła, niestety nie jest wolny od rusycyzmów. Wydaje mi się jednak że szukajcy dla siebie interesujących informacji czytelnik, dojży wszystko co istotne dla Niego w tym tekście.

EWANGELIE OD MAGDALENY

Rozdział 1

  1. Bóg tak samo uczestniczył w urodzeniu Jezusa Chrystusa jak słońce w urodzeniu owoców. I wszystkie żywe istoty napełniły się życiem.

Rozdział 2

  1. Ten kogo ukrzyżowana i Kto zmartwychwstał żył prosto i święcie wśród owiec.
  2. Wielu słuchało Jego, niektórzy mieli wgląd w Słowo Mądrości,jednak tylko jeden osiągnął życie wieczne.
  3. To święty brat i apostoł Joann, najczystszy od wszelkiej wiedzy nieba i ziemi.
  4. Stworzony duchem i wodą podążył za Nauczycielem do końca, do Dnia, do Środka Jego Słowa.
  5. Przyprowadził mnie do Niego, oczyścił mnie ze słów grzesznych ( powstydnych ) i myśli, którymi którymi synowie Kusiciela wyzywają Córki Boże.
  6. O, błogosławiona jestem pokonana Chrystusem! Ja prosząca o litość przyjaciół Joanna! Ja ostatnia uczennica Nauczyciela na tej Ziemi.
  7. Ostatnia w oczach proroków i apostołów – zazdrosnych stróży starej assiryjskiej i babilońskiej nauki.
  8. Tak w tamten czas nauczał Chrystus w ostatnie dni Swoje na ziemi:
  9. …Prawdę, prawdę mówię tobie, jesteś tą, którą wybrał Bóg, żeby uratować ten świat od zguby!
  10. Raduj się córko Sionu! Królestwo Boże nie przyjmowało do dnia dzisiejszego kobiety lub matki z tej ziemi: a ty, Magdalena, stanęłaś już prawie na Jego progu!
  11. Słuchaj teraz słowa Nieba:
  12. Prawdę, prawdę mówię tobie, ŻONA uratuje świat,a nie MĄŻ i prorocy.
  13. Duch Miłości Bożej żyje w jej duszy.
  14. Władca Piekła jeszcze mocno trzyma jej serce.
  15. No rodzi się już nowa Ewa, wolna od Diabła.
  16. Słuchajcie,słuchajcie siostry moje niebiańskie, słuchajcie dziewice, żony, matki, słuchajcie słowo Boże i podziwiajcie!
  17. Przyszedłem na ziemię przez żonę Jozefa, żonę Świętą, Niepokalaną, Czystą, Łagodną.
  18. Od niej narodziło się Słowo Boże , które przyszło od Boga Żywego.
  19. Nie ma dziewicy, żony, matki, które są wyżej od niej.
  20. Wiele wśród nich świat ten dotychczas zabijał, wiele wśród nich osądzał na śmierć przy pomocy kłamstwa.
  21. Dziewice Niebiańskie nie rodzą dzieci w ( ciele) materii
  22. Żony Nieba mają jednego Ukochanego na całą Wieczność.
  23. A Niebiańskie Matki są czyste i święte od stworzenia świata na wieki.
  24. Jeżeli jesteście szczęśliwe i pełne błogości od dziecka, którego nabyliście,to wy – Matki Boże.
  25. Matki Boże poczęcie mają potajemne, żyją samotnie i nie mają jednego domu z ojcem.
  26. Matki Boże poczęcie mają z miłości,kochają przede wszystkim Boga i nie mają innego małżonka oprócz proroka i apostoła.
  27. Rodzony od Matki Bożej nie nosi imienia ojca. Ma on tylko jedno imię duchowe : Syn Boży.
  28. Rodzony od Matki Bożej nie popełnia grzechu i żyje wiecznym życiem.
  29. Matki Boże są cnotliwe i pokorne sercem, rozświecone łagodnością, oświecone miłosierdziem.
  30. Ja, Jezus z Betlejem, nie jestem zrodzony z Matki Bożej,bo jest moim przeznaczeniem cierpienie. Jeżeli byłbym zrodzony z Matki Bożej,to nie bito by mnie i nie ukrzyżowano wtedy.
  31. Z Matki Świętej zrodzony jestem tym razem,w ten wiek prześladowań i nieprawdy.
  32. Jeszcze dwukrotnie przyjdę na tę ziemię poprzez Matkę Świętą.
  33. Kiedy Ziemia w końcu – za wiele wieków – zrodzi Matkę Bożą, wtedy Ja przyjdę poprzez nią jako zwycięzca bez wrogów.
  34. Wtedy urodzę się w sercach wszystkich ludzi i sprowadzę KrólestwoBoże na Ziemię na wieki wieków.
  35. Ale jeszcze długo na tej ziemi nie będzie urodzona Matka Boża,dla tego że wielkimjest grzech Ewy.
  36. Taką jest Matka Boża: poczęcie ma od apostoła,poczyna z miłości, żyje sama, nie wychodzi za mąż za swego małżonka i nie dąży żyć z nim.
  37. Taką jest Matka Boża : za ojca swego dziecka uważa Boga, nie naucza go,nie wyzywa,nie osądza niesprawiedliwie.
  38. Każde jego słowo, każdy gest małżonka,każde jego spojżenie i jego sprawa dla Matki Bożej -strach Boży i Prawo.
  39. Razem na osobności we dwoje bywają tylko kilka dni raz na miesiąc.
  40. I nigdy za całe życie nie pojawia się w ich oczach ani skarga, ani żal,ani prośba, ani ból, ani męki.
  41. Za całe lata wielkiej miłości nikt oprócz Boga Ojca nie wie o ich braku ( w małżeństwie)
  42. Bo zapamiętajcie, główną sprawą ( sztuczką, pułapką,haczykiem, sprytnym chwytem) Diabła jest to, żeby miłość dwóch ( dwojga ) była ujawniona trzeciemu człowiekowi.
  43. Jedno jest tylko wyżej od Matek Bożych – Synowie Boży.
  44. Po nich wszystko co żyje czci Matkę Bożą.
  45. Tam gdzie Diabeł króluje,Matki Boże są w opale, a Synów Bożych zwą nieprawnie urodzonymi.
  46. Czas duchów- kusicieli skończy się w tej samej chwili,kiedy uwolnicie Matkę Bożą ot ziemskich trosk.
  47. Od teraz jedno ważnym będzie : szukajcie Matek Bożych, żeby ukłonić się im.
  48. Jedno ważne : powielajcie dobra Matki Bożej.
  49. Matkom Bożym oddawajcie wszystko , jeżeli będzie taka potrzeba i życie własne.
  50. Tak mówił Chrystus do mnie. Marii z Magdały, odchodząc już z ziemi tej.
  51. Ale Nauczyciel jeszcze dużo mówił mi o żonach i matkach Nowej Jerozolimy.
  52. Nowych żonach i matkach, które teraz uczą się u Niego w Królestwie Niebiańskim.
  53. Które są żywymi osnowami Edenu, co znów powinien rozkwitać na tej ziemi.
  54. Mówił mi Syn Boży i o Matkach Świętych, stojących jedną rangą niżej od Matek Bożych.
  55. Nie urodzone są jeszcze od Boga Matki Świętej , ale wielką jest ich miłość.
  56. Jeżeliby Matki Święte żyły samotnie ze swoimi Świętymi Dziećmi i jeżeliby nikt nie wiedział, kim jest ich ojciec na ziemi, to Święte Dzieci byłyby Synami Bożymi, a Matki Święte- Matkami Bożymi.
  57. Tylko Syn Boży – Pan Chrystusowy – mógł urodzić się z Matki Świętej i pozostać Synem Bożym.
  58. Matka Święta poczyna ( poczęcie ma ) od proroka i apostoła,poczyna z miłości, święcie i z radością przyjmuje płód i jego noszenie. Święte swe dzieci karmi trzy lata.
  59. W odróżnieniu od Matek Bożych,Matki Święte nie powinny być fizycznie związane ze swoim mężem trzy lata po urodzeniu Świętego Dziecka aby odkupić swój grzech za pragnienie żyć z jego ojcem w jednym domu. W tym czasie ona żyje tylko dla swojego dziecka.
  60. Odkupiwszy grzech serca swego – grzech Ewy – ona doznaje radości. Boskiej radości doznaje Matka Święta za każdym razem ,kiedy męża nie ma w domu . Jeżeli rozpocznie się ta wielka radość,małżonek może powrócić do niej i fizycznie też, nawet przed upływem trzech lat.
  61. Tak nauczał mnie Pan nasz Jezus Chrystus o Matkach Świętych.
  62. Są jeszcze i Matki Prawe, stojące rangą niżej od Matek Świętych.
  63. To są Matki Prawych , wielkie i ofiarne Matki, karmiące w samotności dzieci swoje do siódmego roku życia ..
  64. Karmią ich pszenicą i owocami różnymi i dają wodę źródlaną .
  65. Ten, kto spróbuje nakarmić prawe dzieci mięsem zabitego zwierzęcia lub strawą z mielonej pszenicy albo słodyczami,taki człowiek jest najgroźniejszym wrogiem.
  66. Matka Prawa jest tygrysicą dla wrogów swego dziecka. Z nimi walczy pazurami i zębami, aby chronić życie swojego dziecka.
  67. Żony i matki pamiętajcie: te wśród was, które nie chcą rodzić grzeszników i przestępców,powinny starannie chronić dziecko przed jedzeniem z piekła i dowolnym dotykiem człowieka-drapieżcy.
  68. Matki wyższej rangą robią wszystko to, co jest określone jako piękne i dobre dla matek niższej rangi.
  69. Tak nauczyciel Pan Żywy, z którym dużo rozmawiałam i o wiele go pytałam.

ROZDZIAŁ 3

1.Wielkimi są tajemnice matek,ale coś jeszcze bardziej wielkiego powiedział mi Nauczyciel o Ukochanych Żonach i Dziewicach. Każda z nich też ma swoje rangi i pod rangi. Ukochane Boże, Ukochane Święte i Ukochane Prawe; Żony Boskie, Żony Święte i Żony Prawe;Dziewice Boże, Dziewice Święte i Dziewice Prawe. Istnieje jeszcze i ranga Sióstr i Braci.

  1. Pan dużo mówił mi o Żonach i Dziewicach, no o Ukochanych nic mi nie powiedział. Kiedyś tylko spojżał na mnie z wielkim smutkiem i miłością i powiedział, że we mnie dojrzewa ziarno Ukochanej Bożej,no teraz w nich rzucają kamieniami. I wtedy powiedział mi najbardziej potajemnie- to ,co powiedział mi na sam koniec. Kiedy stałąm przy grobie On przyszedł i mówił ze mną.
  2. Czy wiesz, siostro, za co jestem krzyżowany ? Za to, że nic nie zostawiłem w rękach Szatana.
  3. Na początku zmienił on stare pismo, napisawszy : Wąż skusił Ewę jabłkiem.
  4. Mówię jednak wam: nie, Bóg dał Ewie jabłko , żeby miała ona życie wieczne.
  5. Szatan skreślił słowa, ukrywszy, że Wąż dał Ewie mięso zwierzęcia.
  6. I zagrało w Ewie zło, i położywszy się z Diabłem zaspokoiła ona chuć.
  7. I poczęła od Diabła Ewa i urodziła w swoim sercu grzech śmiertelny – urodziła wstyd przed Bogiem.
  8. Kiedy Prawda i Miłość pieszczą się ,one powinny być nagie.
  9. Niewinni są ci, którzy święcie czczą i spełniają przykazania Boże:” Powielajcie i mnóżcie/ płódzcie się!”
  10. Kiedy mąż i żona są niewinni powinni być nadzy.
  11. Ale i tutaj ukrył Szatan prawdę, kiedy skreślił słowo ręką cerkiewnikó-łgaży-łżepiśmienników.
  12. Łżepisemnicy ukryli jak odbywa się i zawsze odbywała się Miłość i mnożenie się w całym Wszechswiecie.
  13. Mnożenie się rodu człowieczego może następować tylko z miłości i przed oczami Bożymi.
  14. Jeżeli trzeci dowie się kiedykolwiek o połączeniu dwóch,możecie być pewni, że oni już oddali się Diabłu. Tak jest tylko na ziemi, a na niebie wszyscy wiedzą- to błogosławieństwo, dlatego tam wszyscy radują się.
  15. Miłość może tylko miłość poślubić,a nie mężczyzna i kobieta na oczach dwulicowych i cesarzy.
  16. I jeszcze raz wszedł Szatan do serca Ewy i ona pełnym pragnieniem zapragneła Adama, żeby był tylko jej.
  17. Dużo czasu minęło, a Ewa szukała tylko, żeby Adam nie odchodził od niej. I teraz nadal w sercach mężczyzn i kobiet dużo pozostało od Ewy. Takim sposobem przez te podstępne duchy Wojsko Wroga Człowieczego mogło zstąpić na ziemię. Tak mówił Chrystus, Syn Boży,który przyszedł uratować nas.
  18. „ Pamiętaj Magdaleno, za to ukarał Bóg Ewę,żeby nosiła i rodziła w bólu, krwi i mękach. Kobietę, która poczęła od Szatana , łatwo po tym poznać, że płaci mu daninę krwawą co miesiąc. A to dla tego, że zrzekła się być Ukochaną Bożą i zapragnęła mieć Adama tylko dla siebie.
  19. Adam przecież nie był samotnym na ziemi i na niebie. Ku niemu przychodziło wiele sług niebiańskich, wiele Ukochanych, żon, Dziewic, Matek, Braci i Sióstr.
  20. I w zmowę wstąpiła Ewa ze sługami Szatana i przyrzekła, że będzie im służyć, aby tylko dla niej zachowali Adama .
  21. Tamci dali jej trzy oręża: Strach, Niepokój, Zazdrość.
  22. Tak wszedł do serca człowieka Szatan.
  23. Dla tego Pan Bóg mówi: „ Synu mój ! Daj mi serce swoje !”
  24. Ewę po tym poznać można: ona szukała serce, a nie czegoś innego. Oddzieliła serce Adama os sług i Ukochanych Bożych i szukała go dla siebie. A diabły tylko na to czekały.
  25. I jeszcze wiele razy była Ewa z Adamem, i był on obnażony do śmierci.
  26. I wtedy powstały cztery pory roku:Wiosna, Lato, Jesień, Zima.
  27. Wtedy Bóg postanowił wygonić Adama i Ewę z Raju, a Raj zabrać z Ziemi. Słudzy Piekła na to tylko czekali. Pragnęli, by Adam zarabiał na pożywienie swoim trudem i potem. Wojny i trud to chleb ciemnych sił. W tym Ewa – serce człowiecze dużo im pomogła.
  28. I jeszcze wiele razy poczęła Ewa w swoim sercu od Szatana, i porodziła w myślach Adama mnóstwo ( istot) z piekła rodem: kapłanów i służących świątyń, układających prawo i cesarzy, nikczemne plemię handlowców i dowódców, żołnierzy, hodowców bydła i rozbójników,tłumaczy autorów,chwalących króla, budowniczych, tkaczy i innych. I już po wszystkim – ladacznica,która oddawała się wszystkim za dobra.
  29. I wzywało całe to wojsko piekielne i zawołało Ewę:” Matko, urodź nas na tej ziemi,byśmy wzięli ją we władanie.”
  30. Jeszcze wiele razy poczęła Ewa od Szatana, ale wnętrze jej było jeszcze jałowe. Zdradziła Ewa Adama od pierwszego spotkania z Szatanem i dlatego zaczęła chronić go przed zdradą. Tylko pozbawiony honoru ( znieczyszczony, zniesławiony) przez Diabła szuka wierności, bo już wie co to jest niewierność.
  31. Co raz częściej Adam bywał daleko od niej sercem. Tęsknił za swoimi Przyjaciółmi z innych Ziemi i Niebios.
  32. Ewa śmiertelnie rozzłościła się na to i postanowiła zarządać u Podstępnego środka, który zmusi męża do myślenia tylko o niej. Dlatego , że dotychczas Adam więcej patrzył w niebo i wspominał o niej tylko raz na miesiąc. Nadal był Synem Bożym.
  33. Wtedy zaszeptał jej Szatan: „ Daj mu zjeść mięsa”.
  34. Zjadł Adam mięso i zapomniał nakaz Boga nie jeść zakazanego.
  35. Wtedy Adam stał się okrutnym,jak to bywa z psem,szakalem, hieną. Zaczął pojadać trupy zwierzęce. I im częściej Adam zabijał i jadł zwierzęta, tym częściej pragnął swej żony. I radował się Szatan.
  36. Bo Szatan wiedział, jeżeli czyjeś serce unika ciebie trzeba złapać je w sieć (usłażdienia) i chuci.
  37. Ale niedługo przebywał Podstępny w swym schronieniu. Chciał doprowadzić swoją sprawę do końca. Wewnętrznie związał on serce pochlebstwem, zewnętrznie postanowił go związać miłością według prawa.
  38. Pierwszymi dziećmi, które porodziła Ewa Adamowi, to sprzedawcy ubrań. Handlarze odzieżą zapragnęli bogactwa i zapytali ojca swego co mają robić.
  39. On natomiast powiedział im :” Stańcie się Kapłanami, to oni tłumaczą ludziom poco im potrzebne są ubrania „.
  40. Potem Pan Bóg zapytał Adama w Raju:” Jak wytłumaczysz, że jesteś nagi.”?
  41. Potem Ewa urodziła Adamowi budowniczych,którzy wybudowali kościoły i sinagogi: kapłani wytłumaczyli ludziom, że trzeba się modlić pod dachem ręcznie robionym. I zaczęli ludzie uprawiać ziemię, chodować bydło wydobywać kamienie raniąc i zanieczyszczając Bożą Ziemię. Ziemia odpowiadała im kataklizmami i strasznymi chorobami.
  42. Ewa też pouczyła Adama by wybudował dom w Raju z tym, żeby móc go ukryć przed oczyma Przyjaciół Jego z innych Ziemi i Niebios.
  43. W taki właśnie sposób, pierwsi ludzie,Magdaleno,zostali wygnani z Raju i zaczęli rodzić w mękach ,pracować w pocie czoła i krwi.
  44. Wtedy zapytałam :”Nauczycielu! Człowiek jest winny, ale nie rozumiem w czym jest wina ziemi ? Dlaczego ludzie męczą ją i zanieczyszczają swoimi diabelskimi narzędziami ?”
  45. Pan posmutniał i zamilkł, nic nie powiedział. Ale ja zrozumiałam z Jego spojżenia , które było bardziej wymowne niż Jego słowa, zrozumiałam i tą wielką tajemnicę. Tak się dzieje z każdą ziemią , powiedziały oczy Jego,która dąży stać się małżonką Słońca, a nie Ukochaną Bożą. I wtedy pomyślałam: jak,Panie? Czyżby nie może mieć Słońce małżonki ? Czyżby ono rozdaje siebie wszystkim? Ukochana Boża jest taka: ona się raduje pieszczotami Słońca , kiedy one przychodzą, ale nie pragnie ich, kiedy ich nie ma. Ukochana Boża jest taka:ona jest szczęśliwą, kiedy Słońce daje jej życie, ale jeszcze bardziej jest szczęśliwą, kiedy ono całuje Inną Ukochaną Bożą. Dlatego Słońce ma jedną małżonkę, ale wiele Ukochanych Bożych.
  46. Tak, Słońce ma żonę,Małżonkę. Ale Pan nic nie mówił mi o tym. I nikomu niczego dotychczas nie powiedział.
  47. Dużo takich tajemnic wyjaśnił mi Jezus, ale ja nie mam prawa mówić ich ludziom.
  48. Wiele kłamstw wstawił Podstępny w Pismo Święte,wiele prawd wyjął.
  49. Rozmnożyły się po ziemi nieprawe dzieci Szatana,zniewalają,zanieczyszczają, zabijają wszystko na swojej drodze co żywe. Szatan znęca się nad rodem człowieczym i mówi:”Ewa,niewolnica moja, ty oddałaś swoje serce i ja zapłodniłem go zazdrością.”
  50. Zazdrość stworzyła prawo, a prawo stworzyło brak, brak stworzył troskę tylko o swoich , a troska stworzyła trud.
  51. Trud i wojny potrzebne królom i handlowcom, żeby człowiek zapomniał o Raju i podążał w ślad biesom.
  52. Kiedy Mojżesz powiedział : „ Nie pragnij mieć żony bliżniej swojej ( blisko siebie)” Szatan zapisał:” Nie pragnij żony bliźniego swego”
  53. A w Królestwie Ojca wszyscy są bliźnimi dla wszystkich.
  54. Jest inne królestwo nad Królestwem Bożym,gdzie każdy ma swego bliźniego ( bliskiego ) ,ale każdy znajduje i poznaje swego jedynego i najbardziej bliskiego po tym, że raduje się kiedy my kochamy i innych.
  55. „Nie pragnij żony z pokusą „- powiedział kiedyś Nauczyciel i wytłumaczył, co oznacza pokusa. Ale Podstępny nie zapisał tego wytłumaczenia i go wykreślił.
  56. Bo Diabeł wie:”aby mógł władać ziemią, należy przeinaczyć pochodzenie grzechu w rodowodzie człowieka.”
  57. Płakałam, o jak ja płakałam,bracia ,kiedy ukrzyżowano Pana Żywego.
  58. Lecz On dotychczas ukazuje mi się i jeszcze jednemu z Ukochanych Swoich uczniów. We troje częso prowadzimy rozmowy i on często prowadzi nas w tysiące sfer na Niebie.
  59. Dużo, dużo ziemi i słońca On nam pokazał. Wiele cudnych narodów widzieliśmy, ale nigdzie nie widzieliśmy ubrań,domówi powozów. Nigdzie,nigdzie nie słyszeliśmy, żeby ktoś nazywał kogoś „mój”.
  60. Ja,ladacznica na Ziemi, którą chcieli ukamieniować, byłam jedyną kobietą tego świata wpuszczoną do Królestwa Bożego.
  61. Sam Pan,który pokazywał nam te wszystkie niewymowne cuda, często patrzył na mnie z miłością i mówił:
  62. „Patrz, widzisz tych wszystkich aniołów, Magdaleno? Wielu jest wśród nich takich,któym trzeba urodzić się na ziemi, dlatego że nie chcą oni wiedzieć co to jest miłość „
  63. I żaden z nich nie powróci w Królestwo Ojca Mojego dopóki nie stanie się tutaj niewolnikiem albo ladacznicą.
  64. Bo prawdę, prawdę mówię wam: nikt nie uratuje duszy swojej dopóki nie zaofiaruje ( nie ofiaruje,poświęci ) jej „.

SŁOŃCE siła tkwiąca w człowieku

Czytając skrypt ze spotkania z Panem Michałem Lewinem na temat planet, zaczęłam się mocno zastanawiać jak tak naprawdę rozumieć energię Słońca zapisaną w horoskopie.

Analizując astronomicznie tę gwiazdę wiemy że Słońce, jest  centrum Systemu Słonecznego i pierwotnym źródłem światła. Nie będę tu przytaczać jakiś mało czytelnych danych z zakresu astronomii, lecz to stwierdzenie niech nam posłuży jako wyjściowe do analizy.

Żyjemy w takim właśnie miejscu w kosmosie gdzie źródłem energii, światła i ruchu jest właśnie Słońce.

Jeśli wszystko jest skonstruowane we wszechświecie na wzór i podobieństwo tego układu to  symbolizuje ono  w człowieku jego pierwotne centrum.

Emanuje nie absorbując żadnej energii, jest niezależne od położenia i sił grawitacyjnych. Jako centrum Woli nic nie jest wstanie na nie wpłynąć. Możemy zatem przyjąć że Słońce jest centrum wszelkiej aktywności życiowej człowieka, że każda wewnętrznie podjęta decyzja jest z nim związana.

To oznacza że Nasza   Wola nie jest podatna na wpływy zewnętrzne. Jest to główne, pierwotne centrum w każdym . Związane z pojęciem indywidualności. Są to wszystkie nasze właściwości , które powstają w momencie  narodzin i nie mogą ulec zmianie pod żadnym naciskiem .  Albo są niezmienne w ciągu całego życia, albo rozwijają się ściśle według swych praw wewnętrznych. Osoby z dominantą słoneczną w horoskopie natalnym działają przeważnie z pobudek wewnętrznych. Im mocniejsza jest pozycja Słońca, tym człowiek jest po pierwsze- bardziej aktywny, po drugie- bardziej samodzielny i niezależny; i co najważniejsze- mało wrażliwy na opinię publiczną.

Słońce jest planetą w swej czystej postaci absolutnie niepodatną na wpływy obce i jest całkowicie aktywna. Tak samo należy je rozumieć patrząc na czyiś horoskop.  Jest źródłem energii, oddaje ją i nie odbiera żadnej do niej dochodzącej z innych źródeł. Jak złoto, które jest cennym przekaźnikiem.

Faktycznie wszystko, co jest w człowieku jego własnego, stałego, niezmiennego- to właśnie Słońce.

Ma ono oparcie samo w sobie i jest jako jedyna planeta w Układzie Słonecznym , samowystarczalne. Decyzja człowieka z mocnym Słońcem(np. we Lwie  ) nie zależy ani od rozsądku, ani od uczuć. Zależy jedynie od wewnętrznych pobudek i ich  nie można w żaden sposób powstrzymać.

Nie potrzebuje ono  siły, bo ma ją w sobie. Im mocniejsze jest Słońce w horoskopie, tym człowiek czuje się pewniej bez żadnych racjonalnych powodów.

Daje i dzieli się wszystkim co posiada, nie oczekując niczego w zamian, ponieważ przepełnia go energia. Uwielbia jakby wyprowadzać coś z siebie na zewnątrz, podzielić się .

We wszystkich zjawiskach omawianych przez astrologię, Słońce reprezentuje aktywne źródło. Jest to wola centralna, z której się rodzi wszelka działalność i jednocześnie jest to centrum, które łączy wszystko dookoła siebie. Można by powiedzieć że jest to grawitacyjne centrum w każdej istocie, w każdej aktywności.

W Układzie Słonecznym, Słońce scala wszystkie krążące wokół elementy. W człowieku jest to jego  „ja” , świadomość, w państwie jest to prezydent, cesarz, król; ktoś, kto jest źródłem woli , a jednocześnie symbolem scalającym państwo. W dowolnym przedsiębiorstwie jest to prezes, decydent. Słońce jest zatem źródłem energii scalającym dowolny proces.

Zasadą słoneczną jest centrum działania, wola. Stąd główne jego właściwości wynikają z funkcji, które pełni.

Dominacja, aktywność, samowystarczalność, twórczość, władczość, niepodatność na wpływy, stabilność, pewność siebie, impulsywność, otwartość, hojność, wyrazistość, dynamizm, męstwo, wytrwałość, niepodzielność, brak wątpliwości. Jednak przejawia się ono miękko, jak światło, które nie uciska, nie przytłacza.

Kiedy uda się dotknąć tej archetypowej energii, zrozumieć ją w sobie, uzmysłowić, wówczas odchodzi do lamusa przeświadczenie o bałwochwalczości osób z jego dominantą. Bo skoro po prostu emanują ciepłem, aktywnością,  siłą woli, obdarowywaniem,  to skąd ta chęć skupienia na sobie uwagi. Na pewno w takim razie nie z pozycji słońca. Ono uwagi samo w sobie nie potrzebuje.  Tak jak niemożliwe jest patrzenie prosto w słońce, tak osoby  z silną konstrukcją słoneczną nie potrzebują zapatrzenia w siebie ze strony reszty świata.

Zastanawiałam się więc  bardzo głęboko z czego to się bierze. Nie jest to problem Słońca jako takiego, lecz jego odbioru.  Słońce przebywając w niektórych znakach chce uwagi w innych po prostu jest a w innych otrzymuje pokłony wiernych. Kosmos postrzegamy geocentrycznie, w tym również Słońce. Z punktu na Ziemi obserwujemy je po przez Niebiańskie Domy.

Nasz subiektywizm w tym momencie nie pozwala dostrzec archetypu. Możemy tylko zobaczyć jedno z dwunastu odsłon naszej centralnej  gwiazdy.

By dokładnie uzmysłowić sobie tych 12 twarzy, wpadłam na pomysł by z nadejściem wiosny  przeanalizować jak postrzegamy  Słońce z perspektywy naszej szerokości geograficznej. I dzięki temu zrozumieć dlaczego raz jest egzaltowane, co robi we władztwie  a jak przeganiamy w detrymencie i dlaczego Ikar musiał upaść.

Zaczyna się wiosna. Słońce wchodzi do Niebiańskiego Domu Barana. Choć precyzyjniej było by powiedzieć, że zaczynamy na nie patrzeć przez Baraniaste okulary.  Tradycja astrologiczna powiada że widzimy wówczas energii  słoneczną w egzaltacji, wywyższeniu. W prosty sposób możemy powiedzieć że do domu zawitał honorowy gość. I nie ważne czy potrafi pięknie z Nami konwersować o pogodzie, ważne by wyksztusił z siebie nawet najprostsze słowo, a my już pociągniemy wyrafinowaną dyskusję.

Tak samo zachowuje się wobec tej energii cały ziemski świat. Chłonie każdą nawet odrobinę tej życiodajnej wody, by móc zaistnieć, wyrazić się, by otrzymać siłę potrzebną do rozruchu na cały okres wegetacji. Jedyne o czym marzą rośliny, to wydobyć się ze skorupy rozsypanych jesienią nasion, przebicia sokami uśpionych korzeni, poradzeniu sobie z  inkubą pączków zamkniętych  przed mrozem. Każdy promień Słońca jest wówczas na wagę złota, bo daje przetrwać jeszcze zimne i czasami mroźne noce. Wszystko chłonie tę energię jak gąbka, ciągle nie czując nasycenia. By ją zdobyć, wystawić się na jej działanie owady, rośliny gotowe są wszystko poświęcić. Już nie ma że boli, mus to mus. Trzeba latać choć kwiatów jeszcze mało, trzeba sokom płynąć, choć przedzieranie się przez co rusz zastygłe jeszcze rewiry nastręczać może wiele bólu, ale znowu wita życie i świeci jutrzenka przyszłej cudownej erotycznej ekstazy ze światem. Wszystko wręcz w obsesyjnym śpiewie dźwięczy „ zapylać, zapładniać bo nie zdążymy albo ktoś nas uprzedzi”,  nieważne co i jak byle by dać upust tej piosence. Baran wygłodniały erotycznej ekstazy, po prostu „ bierze co leci „ oczywiście w humorystycznym ujęciu. Zachowuje się jakby był  wygłodniały od miesięcy. Tak też zachowuje się wówczas cały świat pobudzony coraz silniejszymi promieniami Słońca, mówiąc królu nasz dawno Cię nie było. Tęskniliśmy.

I następuje zmiana dekoracji. Zodiak wysuwa na plan pierwszy Byka, nad wyraz ziemski i stały znak. Przyroda się trochę uspokaja. Wie że Słońce nie jest już na kartki. Ma dziwne przeświadczenie że go przez najbliższy czas nie zabraknie. Ma zaspokojony” pierwszy” jego głód. Powoli kończą się przymrozki, rośliny stają się bezpieczne od Saturnicznych  zahamowań . Jednak ciągle więcej chłoną niż oddają. Na razie wszystko żyje i chce spokojnie zbudować podwaliny do przyszłego owocowania. Cały świat ma komfort przedłużania gatunku. Tak niewiele  temu może przeszkadzać. Ciągle z dnia na dzień jest cieplej, lecz to czas kiedy jeszcze nie jesteśmy zwyczajni upałów, i nadmiar słońca może nas osłabiać. Dlatego jest ono w tym czasie akceptowane, lecz nie wynoszone na piedestały. Można powiedzieć że ogrom bujności wręcz przyćmiewa Słońce. Nie patrzymy na nie, tylko na kwiaty, świeże kolory zieleni, bujność i słuchamy odgłosu pracowicie zbierających nektar pszczół. Cieszymy się pierwszą majówką, piknikiem na trawie. Wszystko jakby emanuje przyjemnością i spokojną erotyką.

Kolejna przychodzi zmiana. Wchodzimy w widzenie Słońca z punktu Bliźniąt. Znak powietrzny i zmienny. Harmonijniej wyrazi naszą życiodajną energię. Jest już na prawdę gorąco. Powoli zbliża się letnie przesilenie, i oczywiście Noc Kupały, święto miłości i zjednania energii męskiej i żeńskiej. 

Lecz zanim rozpalimy ogniska, pyłki przeniesie wiatr we właściwe miejsce. Od słowa do słowa, od podmuchu do podmuchu zapylą się kolejne rośliny. Zaczynają dojrzewać pierwsze owoce, Słońce znowu zaczyna być postrzegane jako konieczność obfitości. Bez niego zgniją słodkie truskawki, rzodkiewki zjedzą robaki a czereśnie zaatakuje nieprzyjemna pleśń. Nie są to jeszcze owoce które dadzą nam przetrwać zimę, ale już dzięki nim możemy powoli smakować nadchodzące lato.

I wreszcie jest, ze śpiewem przy kupałowych ogniskach zaczyna się upragnione lato. Najkrótsza noc w roku obfituje w liczne ceremonie świętujące zwycięstwo światła nad ciemnością.  Choć w tym czasie nie ogarnia nas jeszcze opieką władca, lecz ten pierwszy miesiąc lata to królestwo Bogini, dominacja Księżyca.

 To moment panowania zodiakalnego Raka. Tarotowa Cesarzowa daje teraz rozporządzenia. Słońce choć najgorętsze, jednak nie wydaje się być dobrze zrozumiane. Chce uwagi, lecz wszystko pragnie wody i żyznej gleby, by zawiązać i wydać na świat wartościowe owoce. Materialna kreacja jest w tej chwili najistotniejsza. Wysuszające wszystko Słońce jest niewskazane, ma być ciepło i wilgotno, by wszystko bujnie rosło i zawiązywało owoce. Tak też można by scharakteryzować osoby rodzące się w takiej atmosferze. Emocjonalna pobudliwość.

I w końcu nastaje czas Lwa, władca wkracza na arenę.  Dopiero tutaj Słońce ma największe pole do popisu, by dać się poznać. W jakiej jest kondycji, bez żadnego ściemniania i rozpraszania uwagi. To piękny moment kiedy rodzi się w jego owocach zimowa jakość przetrwania. Słońce króluje i tylko jego wszyscy chcą lub powinni słuchać by przetrwać na przedwiośniu ostatnie tchnienia zimowego uśpienia świata. W blasku płynącego z nieba żaru, dojrzewają złociste kłosy, rumienią się soczyste jabłka i gruszki, wiśnie nabierają czerwieni. Wszyscy są posłuszni Panu tego świata bez żadnych grymasów. By podkreślić jego panowanie, każdy kolejny dzień staje się krótszy, uświadamiając upływający czas i potrzebę wykorzystania tej chwili, tego okresu jak najefektywniej. Każdy zachmurzony a tym bardziej deszczowy dzień jest już niemile widziany. Szczególnie dla zbliżających się powoli ogólnych żniw.

Przyroda pokazuje nam archetyp słonecznej energii w całej okazałości. Król Lew jako opiekun  scalający wszystko i dobroczyńca, nie zaś uzurpator. Czyste Ja, ognisko Woli, bez rozrzuconych co kawałek ograniczających kompleksów.

Niestety człowiek tylko przejawia jego energię, uwiązany w różne doświadczenia i myśli o sobie. Na ile dojrzewa w nim ta energia, na tyle potrafi być dobroczyńcą a  nie tyranem wymuszającym na świecie uwagę, gdyż nie nauczył się jeszcze czerpać z samego siebie. Z tego niewyczerpywalnego źródła życiodajnej energii. To właśnie od tej drobnostki zależy czy świeci, czy domaga się ciągłej uwagi od innych. Cudnie tę różnice demonstruje „ Król Lew „ Disneya.

Dobijamy do ostatniej indywidualnej odsłony. Witamy Pannę. Demeter szuka ostatnich chwil radości ze swoją córką. W każdym gospodarstwie trwają przygotowania do dożynek. Należy oddać cześć przybyłej obfitości. Słońce staje się spokojniejsze, i jego docierający blask jest coraz skromniejszy. Mimo jednak że jest to czas ziemski, w cenie jest suchy ciepły wiatr otulający zżęte siano. Zerwane pomidory i inne soczyste owoce susza się w promieniach jeszcze mocnego słonecznego światła. Zachowanie na później każdej naturalnej witaminki nie może być niczym zakłócone. Każdy uwija się jak w ukropie, by zaprawić, zakisić wszystko co tylko możliwe. Ostrożnie zerwać z jabłoni owoce, by bezpiecznie przechować przez zimę.

Wiatr przenosi osuszone nasiona wraz fruwającym wszędzie babim latem.

Wszysko musi się dziać tylko w ciepłe jeszcze słoneczne dni, by nic nie straciło na jakości i żadna choroba czy zaraza nie zniszczyła całych zapasów. Słodkie musy i soczki przydadzą się na nadchodzące chłodne i mroźne dni.

Wszystko co wydała na świat Matka Natura prosi o godne potraktowanie. Słońce odgrywa w tym momencie wręcz służebną rolę.

I stało się, doszliśmy do lustrzanego punku z wiosennym przesileniem. Dzień sprawia wrażenie jakby powoli zaczynał obumierać. Tak też możemy postrzegać nasze dobroczynne Słońce. Nastaje czas zodiakalnej Wagi i tę właśnie twarz zaczyna podświetlać nasza gwiazda. Z baraniastej egzaltacji, znajdujemy się w słonecznym upadku. Oczywiście od razu nasuwa się opowieść o Ikarze. Przez nieuwagę i nieprzyjmowanie rad Ojca, zapomniał się w cudnej chwili, i spadł. Tak też można postrzegać Słońce w tym niebiańskim czasie. Nie nauczyło się jeszcze że świat zewnętrzny może wpłynąć na Nas. Pamięta o chwili uwielbienia. Tylko że inne cele zostały wyznaczone. Jest zadanie do wykonanie, związane z wolnością. Przejściem w dualność, tego Słońce nie potrafi jeszcze zrozumieć. Przecież jest centrum, dlaczego nagle zostaje tego pozbawione. I choć nikomu już porządnie upał nie doskwiera, to jednak zodiakalna Waga szuka tego zapominanego powoli wywyższenia. Kryguje się, kokietuje, zniewala pięknem li tylko by poczuć wspomnienie.  

Przyroda jednak najpełniej pokazuje właściwe i dojrzałe rozumienie tego czasu. Słońce oczywiście niezmiennie jest naszym centrum, tylko zaczyna bawić się w artystę. Maluje kolory na dojrzewających właśnie dyniach. Uspokajające się drzewa po wegetacji obdarza wszystkimi odcieniami złota. Winogrona szykują się powoli do swojej ostatniej drogi, by oddać słodki i wykwintny sok na wino, napój Bogów. Dojrzałe Słońce zna swoją wartość, może teraz czas poświęcić na zabawę i artystyczny odpoczynek. Można nawet uznać że to artystyczne piękno pojawia się bez konkretnego celu, jakby było samo dla siebie wartością. Wiemy oczywiście że to uboczny efekt powolnego obumierania roślin, lecz widok jest porażający swym pięknem. Można by go nazwać też czasem sztuki dla sztuki i stąd może upadek Słońca które nie mogąc już niczego zapładniać i czekać na owoce, zapładnia wrażenia estetyczne, doznania artystyczne.  

Choć jeszcze trzeba zająć się wszystkim co było schowane pod ziemią, wykopki witają i z pewnością jest z tym dużo pracy, lecz to już następuje w dużo spokojniejszej atmosferze. Ciekawa konotacja, przekraczamy linię horyzontu i na reszcie możemy ujawnić skrywane pod jej powierzchną skarby, przynajmniej niektóre.

Dobijamy do VIII odsłony. Słońce w objęciach Skorpiona. Jak tu się wyrazi, choć już go coraz mniej i mniej z każdym dniem. W tym momencie nawet najcieplejsze dni nie powstrzymają nieuchronnego procesu destrukcji. Pięknie namalowana na drzewach jesień zaczyna się rozpadać. Na naszych oczach żywy świat zaczyna zanikać. Zimny, często padający deszcz zacina w podmuchach silnego wiatru.  Dziwne ich dźwięki za oknem budzą lęki i niewypowiedzianą zgrozę. I tą dziwną nieprzyjazną atmosferą emanuje Słońce tego czasu.  Budzi respekt i zgrozę, choć tak na prawdę to tylko poprzez swoje zapominanie, złudne przeświadczenie o umieraniu.

To moment skupiania się na najważniejszym, najwartościowszym elemencie życia. Skupianiu się na Słońcu i docieraniu do jego prawdziwej kryjówki w nas samych. Cała reszta musi odejść, zostać na powrót wchłonięta przez ziemię. I kiedy dotrzemy już do naszych czeluści Hadesu, znajdziemy życiodajnego Ducha, źródło Naszej Woli, doświadczymy może w końcu oświecenia.

Wówczas może nastąpić kolejna odsłona, zawita w nasze progi Strzelcowate Słońce, lecz już My zaczniemy być źródłem dobroczynnych promieni. Oczywiście wyłącznie gdy zrozumiemy  tkwiący w tym miejscu zodiaku archetyp. Zewnętrznie ruch zastyga, nie ma brzęczących nad uchem owadów. Ostatnie liście spadają z drzew. To spokojnie dogasający płomień w każdym żywym stworzeniu, lecz nie w świadomości. Metaforycznie można te Słoneczne promienie przyrównać do dogasającego właśnie ogniska. Wszystko powoli zostaje wypalone, lecz jego kolor jest przepięknie niebieski. Całe życie zaczyna skupiać się wyłącznie na wyciszonym wewnętrznie sercu, centrum naszego indywidualnego wszechświata. Materia i zewnętrzne twory tego świata powoli tracą na znaczeniu, liczy się odkrywanie świadomego życia. Wszystko powoli zaczyna przyodziewa sztywną formę.

Nastaje czas Koziorożca wraz z zimowym przesileniem. Stare Słońce umarło. Życie z poprzedniego cyklu zostaje już tylko w pamięci drzew, jego słojów, rozsypanych jesienią nasion. Lecz jednocześnie to najtrudniejszy egzamin dla wszystkiego co przez czas wegetacji stworzyło Słońce. Jeśli dobrze wykonało swoje zadanie, nowe dziecię narodzi się ponownie. Dobrze schowane owady obudzą się wiosną, Wiekowego Dębu nie powali byle jaka wichura.

Wszystko ścina siarczysty mróz a śnieżna pokrywa odbija światło chroniąc ziemię przed zbyt wczesnym przebudzeniem. Słońce jakby nie miało w tym czasie możliwości do nas dostępu. O tym kim jesteśmy świadczy wyłącznie schowane głęboko, by przetrwać, rytmicznie w Nas gorące serce. To czas oddzielenia, ale i też powoli nadchodzącej nadziei. Bo przecież co dzień zaczyna dłużej nam świecić dobroczynna gwiazda.

Jeśli nie odkryliśmy naszej centralnej woli do tej pory, możemy stać się tylko zimną i suchą strukturą zbyt formalna by dostrzec potrzebę życia.

Nadchodzi Wodnik. Trochę jest jak zdetronizowany władca. Pamięta że kiedyś rządził. Skostniały Koziorożec nie pozwala mu jednak dotknąć jeszcze coraz mocniej dającej znać o sobie Słonecznej energii. Budzą się zalążki buntu. Chęć wyrwania się z odrętwienia. Odrodzone w Strzelcu Słońce w Nas, przechodzące coraz mocniejsze  zniewolenie struktury, zaczyna powoli wołać już dosyć. Dalej forma nie przejmie nade mną  władzy. Przecież słyszę poza mną zbliżający się tętent koni. Gdzieś zaczyna świecić jutrzenka. Wiem, mam widzenie. Można się pokusić nawet o jasnowidzenie. Wewnętrznie robi się po prostu nerwowa atmosfera. Czasami nawet Słońce zaczyna tak pięknie świecić, jakby chciało dodać nam energii do tej walki z zastygnięciem. Wówczas nawet chce się wyć z ciągłej jednak niemocy. Lecz sprzymierzeńcem staje się dźwięk, powoli każdy słyszy że coś podobnego zaczyna dziać się w innych. Powolna konsolidacja. Rewolucja zaczyna być faktem. Choć jeszcze z wielkimi ofiarami, bo Słońce jest zbyt na razie słabe by poradzić sobie z zimową zmarzliną. Lecz co dzień mocniejsze, z dłuższą odsłoną.

Następuje ostatnia odsłona sztuki, Ryby. Jest już w ciągu dnia na tyle ciepło, że budzą się życiowe soki. Rewolucjoniści nareszcie mogą łączyć się w komuny, choć jeszcze ciągle w ukryciu.  Budzące się z letargu owady roznoszą wici o nadchodzącym wybuchu. Wybuchu wiosny oczywiście. Wszystko jest gotowe i stoi u bram. Nikt właściwie już nie pamięta jak ten świat na zewnątrz wygląda, ale każdy ma mgliste przebłyski w pamięci o utraconym raju. Głębiny gdzieś tam śpiewają o nadchodzącej ponownie obfitości. Narodzinach nowego cyklu w długiej historii życia Naszej Centralnej Woli .

Czym jest astrologiczne podobieństwo

Niedawno Mirek Czylek  podsunął mojej świadomości  ciekawą myśl do weryfikacji. Co tak naprawdę świadczy o podobieństwach w astrologicznym znaczeniu. Znalazł dla mnie i innych przyjaciół osoby urodzone dokładnie tego samego dnia. Dzień, miesiąc, rok. Osobiście mogłam jedynie poczuć odrobinę tej samej krwi z fińskim skoczkiem narciarskim. Amerykański aktor nie wzbudził mojej żadnej reakcji. Całkowicie był daleki od choćby przepływu cienia sympatii, nie mówiąc o jakimkolwiek podobieństwie. No może przez to że to mężczyzna. Jednak muszę przyznać że w jego karierze pięknie wyraziła się ta neptunowa dominanta z tego dnia. Choć dość mało głęboka, ale jednak.

W swoim życiu poznałam również trzy osoby urodzone dokładnie tego samego dnia co ja, nawet w tym samym mieście, lecz oczywiście o innej godzinie. Z żadną z nich nie miałam tego gwiezdnego porozumienia. Absolutnie. Te kilka doświadczeń bardzo mnie zastanawiały. Dlaczego. Jak to  jest możliwe że nie czuję przepływu, nawet odrobinki gwiezdnych sił. Jakbym rozmawiała z obcymi ludźmi. Zawsze wydawało mi się że powinno być przecież inaczej.

Nasunęło mi się , w związku z tym, ciekawe pytanie:

Co tak naprawdę określa, powoduje że czujemy się zidentyfikowani z drugą osobą ?

Co powoduje że potrafimy od razu powiedzieć , ta osoba należy do mojej drużyny ?

Jeżeli nie jest to tak diametralnie tożsame położenie planet względem zodiaku, to co ?

Odpowiedz nasunęła się dość intuicyjnie. Osie horoskopu. Ich wzajemne oddziaływanie, w ułamku sekundy sprawia, że kogoś czujemy przez skórę, lubimy, nie znosimy albo przechodzimy obok. I tak naprawdę nie jest istotne czy zachodzi koniunkcja, odczucie po prostu znaku zodiaku, opozycja a może trudna kwadratura. Zaangażowanie osi horoskopu natalnego w znajomość jakoś dziwnie automatycznie powoduje kosmiczne pokrewieństwo.  Nagle się okazuje że w relacjach międzyludzkich najistotniejsze zaczynają być, nie planetarne aspekty , lecz komunikacja pomiędzy osiami. Nagle przychodzi piękna jasność w rozumieniu roli Asc. Dsc, Mc czy Ic. .

Kiedy patrzymy na koniunkcje czy to ascendentów czy Mc możemy powiedzie że podobne przyciąga podobne. To bardzo ciekawe obserwować grupy znajomych, wręcz chodzące jak stada, o tym samym ascendencie. I co ciekawe, są do grona które niekoniecznie chcą zindywidualizowanej przestrzeni. Lubią się i przebywają w swoim gronie tylko dlatego że to „ bezpieczne”. Instynktownie czują się swobodnie w towarzystwie „ niby „ siebie samego.

Opozycja sprawi że zechcemy wyruszyć na wojnę lub doświadczymy wszystkiego co odczujemy jako  dopełnienie. Fizycznie mamy możliwość odczuć uspokajający wpływ zbawiennej „ czekolady „ lub innego brakującego nam składnika. Opozycja sama w sobie nie jest tak naprawdę jednoznacznie określona. Dynamizuje a jednocześnie pozwala poznać Nam nas Samych, w oczach drugiej osoby.

Kwadratura mobilizuje choć też bywa blokująca i ucieczkowa. Lecz dla osi wyklucza leniwą relacje, nie ma wylegiwania się na plaży. Ktoś musi zmuszać do wskoczenia do wody, by poczuć aktywną twarz życia. Trzeba w końcu się poruszać, a to wyzwala endorfiny, hormon szczęścia . Czy w takim układzie będziemy kogoś za to lubić nie znosić, odpowiedz wydaje się dość oczywista. Tylko że to może nastąpić po czasie, po doświadczeniu tej cudnej ekstazy ruchu i działania. Po chwilach lenistwa i bezruchu odczujemy płynące w nas życie, to przyniesie zawsze miłe wspomnienia.

Zauważyłam również że zaangażowanie osi horoskopu natalnego ze światłami drugiej osoby sprawia jednoczesne odczucie wzajemnego lubienia się. Dość nieoczekiwane choć szczere odczucie nagłej sympatii. I nie jest ważne czy to słońce czy księżyc. Istotne że jest. Nawet niekorzystne inne relacje z planetami lub brak innych, nawet jakichkolwiek, aspektów na pewno chwilowego pierwszego odczucia nie zmienią. Dopiero  wtrącenie się Saturna może sprawić że taka relacja odejdzie na boczny tor.

Inne planety również w podobny sposób działają. Jednak ich wpływ całkowicie jest uzależniony od roli jaką graja w natalnym horoskopie. Jeżeli są dominantą, to znajomość do końca życia. Kiedy są malefikiem, doświadczamy miłej lub nie , chwili. Drugi człowiek pojawi się w naszym życiu jako przewodnik, lub po prostu ubarwi przemykające przed oczami obrazy.

Do tej pory zawsze sądziłam że najistotniejszy czynnik powodujący, determinujący moje wybory a propo znajomych, przyjaciół, partnerów to jakieś magiczne relacje między planetami. Ciekawy przykład który podsunął Mirek, uświadomił mi niewiarygodną i całkowicie dominująca w tym temacie rolę naszych horoskopowych osi.

W dyskusji doszliśmy również do innego ciekawego wniosku. Jeżeli mamy opozycje , kwadraturę lub koniunkcję wzajemnych osi, doświadczamy w podobnym czasie  i w podobnej sferze istotnych tranzytów.

Saturn daje nam dość równo popalić. Robiący karierę  maż znajdzie zrozumienie w zajmującej się domem swoje drugiej połowie. Czy odlotowa żona odnajdzie oparcie w panniastym, pragmatycznym mężu. Grono przyjaciół wspólnie uczy się do egzaminów. Oczywiście z różnym, indywidualnym skutkiem.

Kiedy Pluton  zawita do kompatybilnych domów naszych kosmicznych współtowarzyszy, razem dane nam będzie powstawanie z popiołów. Niekoniecznie każdy jako ten Diament. Zawsze jednak jest obok ktoś kto w dziwny sposób rozumie zaistniałą sytuację.

Wspólne gusta, zainteresowania oczywiście wpływają na intensywność wzajemnej relacji, lecz sympatia, antypatia, niezrozumienie czy totalna obojętność to podstawowy element jakichkolwiek relacji między nami a całą resztą tego ludzkiego świata. A może nie tylko ludzkiego, bo przecież zwierzęta, rośliny nawet insekty darzymy uczuciem sympatii, przynależności i wyczuwania na kilometry. Takie a nie inne rośliny kupujemy do domu lub sadzimy w ogrodzie. Te konkretnie zwierzęta wpuszczamy w swoją intymną przestrzeń. I nie jest to tylko sprawa gustu, lecz raczej aktualnej potrzeby przebywania z tą lub tamtą formą ziemskiej egzystencji.

Całość wywodu zakończę pewną konkluzją która mi się pokazał nad ranem. Niebo spływa na Ziemię w konkretnym skończonym momencie. Następują magiczne zaślubiny Nieba z Ziemią a w tym momencie się rodzimy My. Boska Nuit, nieskończona w swej sferycznej kombinacji planet schodzi, doświadcza określonej formy. Łączy się z ukochanym, konkretnym punktem ziemskiej przestrzeni. Hadit się urzeczywistnia. Oboje chcą się nawzajem wyrazić. Hadit skończenie odnawialny, Ona ciągle inna i nowa. Formy, możliwości przejawu są określone ale ewaluują dzięki stępowaniu Boskości w nas.

Bez osi mamy cudne choć niepowtarzalne niebo, a przecież w każdym jest pragnienie dotykania w sobie gwiazd.